Schetyna: Europa nie zrobiła nic. Sankcje powinny boleć, ale Zachód nie potrafi tego zrobić

- Europa nie zrobiła nic, to prawda. Nie jest w stanie reagować na zagrożenie - mówił w Poranku Radia TOK FM Grzegorz Schetyna. - Potrzebne są sankcje uderzające tam, gdzie będzie najbardziej boleć. Ale czy to jest możliwe? Nie jestem pewny - dodał.

Gościem Tomasza Sekielskiego w Poranku Radia TOK FM był Grzegorz Schetyna, przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych z PO. Dziennikarz zastanawiał się, czemu Zachód tak niemrawo reaguje na katastrofę malezyjskiego samolotu na Ukrainie i czemu Holendrzy nie wysyłają wojska, by zabezpieczyć miejsce tragedii. - Wszyscy się boją, że Rosja wejdzie od wschodu i mamy trzecią wojnę światową - stwierdził.

- Europa nie zrobiła nic, to prawda. Nie jest w stanie reagować na zagrożenie - przyznał Schetyna. - Jeśli po raz kolejny przy takiej tragedii Europa nie zareaguje, to powtarza się historia z końca lat 30

"Europa nie zdaje egzaminu"

- Podobne argumenty padały, gdy w lutym snajperzy strzelali do ludzi w Kijowie. Wtedy też mówiono: "koniec, stop, to przypomina 1939 rok" - powątpiewał Sekielski. - Wtedy doszło do przełomu, Janukowycz został obalony, coś się zmieniło. Dziś Europa nie chce pokazać, że jest świadoma zagrożenia, jakie stanowi Putin. Wszyscy mamy przekonanie, że Europa nie zdaje egzaminu - powiedział Schetyna.

Według Schetyny trzeba wierzyć, że Europa wraz z USA podejmie wreszcie "twarde decyzje". - Potrzebne są sankcje uderzające tam, gdzie będzie najbardziej boleć, czyli eksport broni i finanse. To musi zaboleć - zaznaczył polityk. - Ale czy to jest możliwe? Nie jestem pewny. Ostatnie miesiące pokazują, że Europa jest bezwolna, nie potrafi tego zrobić - dodał, nie kryjąc sceptycyzmu.

Donieck jak Smoleńsk? "Tak nie jest"

W prawicowych mediach coraz częściej wskazuje się na rzekome analogie między prawdopodobnym zestrzeleniem malezyjskiego samolotu a katastrofa smoleńską. Sekielski przytoczył wczorajszą wypowiedź Antoniego Macierewicza: "W obu wypadkach mieliśmy do czynienia z zamachem mającym na celu zaszantażowanie i doprowadzenie do przerażenia opinii publicznej i zaszantażowanie krajów Zachodu. W obu wypadkach Rosja trzyma rękę na pulsie. W wypadku zamachu smoleńskiego robiła to dzięki współpracy rządu Donalda Tuska i wielkich mediów, które uprawiały propagandę prorosyjską" - przekonywał polityk PiS.

- Nie zgadzam się z Macierewiczem. Te sprawy są zupełnie różne - podkreślił Schetyna. - Tragedia jest wspólna i ogromna, ale przyczyny są inne, inna jest też reakcja Rosji - mówił. - Wszystko służy temu, żeby przemycić sformułowania o zamachu, żeby pokazywać, że Smoleńsk jest podobny do tego, co zdarzyło się pod Donieckiem. Tak nie jest - podkreślił polityk.

Katastrofa smoleńska. "Można było inaczej się zachować"

- Może polski rząd był za mało stanowczy w sprawie Smoleńska? - podsunął Sekielski. - Z perspektywy kilku lat można ocenić, że można było inaczej się zachować, podjąć inne decyzje. Dziś mamy to ogromne doświadczenie, wiemy jak sprawa ewoluowała. O międzynarodowej komisji mówimy jako o czymś naturalnym. Ale w sprawach Smoleńska nikt z nas nie miał doświadczenia, decyzje były trudne, bo nie wiedzieliśmy, jak reagować - wyjaśniał polityk.

- Decyzje były błędne? - dopytywał Sekielski. - Poczekajmy na zakończenie postępowania prokuratorskiego i powrót wraku - uciął Schetyna.

Więcej o: