Tusk w Brukseli? "Nie jest faworytem. Chyba że to lichy kompromis wobec braku kogoś lepszego"

- Raczej nie ulega wątpliwości, że taka propozycja padła i Donald Tusk na razie jej nie przyjął - mówił o możliwości objęcia przez premiera fotela przewodniczącego Rady Europejskiej Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej".

Publicyści spierali się w Poranku Radia TOK FM, czy Tusk powinien porzucać Platformę Obywatelską i czy poradzi sobie w Brukseli. - Faworytem na to stanowisko jest wciąż premier Danii Helle Thorning-Schmidt - nie krył sceptycyzmu Tomasz Wróblewski.

Premier udaje się dziś na szczyt UE do Brukseli poświęcony obsadzie dwóch kluczowych stanowisk w Unii: szefa Rady Europejskiej i szefa unijnej dyplomacji. Polska będzie zabiegała, aby choć jedno z tych stanowisk przypadło państwu naszego regionu. Jednak jak pisze "Rzeczpospolita", jednym z najpoważniejszych kandydatów na szefa Rady Europejskiej jest sam Tusk. Informował o tym wczoraj w Radiu TOK FM Bogusław Chrabota , naczelny "Rzeczpospolitej".

Passent: Tusku, musisz do Brukseli! >>>

Jak podaje "Rzeczpospolita", w sprawie obsady stanowisk europejskich nagabywała Tuska Angela Merkel. - Merkel nie robiła tego sama, ale w porozumieniu z Hermanem Van Rompuyem (obecnym przewodniczącym), na którego barkach spoczywa wypracowanie tego kompromisu. Raczej nie ulega wątpliwości, że taka propozycja padła i Donald Tusk na razie jej nie przyjął - mówił w Poranku Radia TOK FM Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej".

Komentatorzy zgodnie przyznają, że ewentualne objęcie przez Donalda Tuska wysokiego stanowiska w Unii Europejskiej ma dwa aspekty: krajowy i międzynarodowy. I tak trzeba tę kwestię rozpatrywać.

"W takich sytuacjach Tusk lubi przewrócić stolik"

Bo w kraju premier zostawi przede wszystkim problemy. - Tusk nie ma jednoznacznego następcy - mówił Szułdrzyński. Jego zdaniem temperament polityczny każe premierowi walczyć o kolejne zwycięstwa wyborcze w Polsce.

- Trzeba jednak pamiętać, że Tusk jest w bardzo trudnej sytuacji. Dotychczasowe paliwo się wyczerpało, a liczba obietnic, jakie Platforma może złożyć po dwóch kadencjach, jest ograniczona - dodał Szułdrzyński. - Platformie potrzeba nowego paliwa, nowego pomysłu, coś musi wymyślić, by wygrać wybory. A Tusk pokazał wielokrotnie, że w takich sytuacjach lubi przewrócić stolik, jak to napisali Paweł Reszka z Michałem Majewskim - dodał dziennikarz "Rzeczpospolitej".

Tusk zburzyłby scenę polityczną?

Dr Robert Sobiech, socjolog z UW, zauważył, że większość komentatorów wieści upadek pozbawionej Tuska PO. - Z punktu widzenia trwałości partii, jeśli chcemy budować stabilny system, zmiana lidera nie może oznaczać krachu partii - podkreślił. - Ale PiS i PO to partie wodzowskie - podsunął prowadzący audycję Tomasz Sekielski. - To stan przejściowy i warto zmierzać do tego, by się skończył. Z punktu widzenia Polski odejście Tuska do Brukseli będzie dobrym testem dla partii. Ryzyko ich rozpadu istnieje, ale chciałbym, by działały jako instytucje mimo odchodzenia liderów - zaznaczył socjolog.

Jednak Tomasz Wróblewski z Warsaw Enterprise Institute, think tanku Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, liczy wręcz na przetasowania w polityce. - Bardzo by się przydało, by premier gdzieś pojechał dla ożywienia sceny politycznej. Już nie mogę słuchać ciągłego narzekania na zastygnięcie sceny politycznej. Brakuje nam energii, żeby to poprzestawiać w wyborach. Możliwe, że mógłby to zainicjować premier wyjeżdżając z kraju i burząc scenę polityczną - stwierdził.

Tusk? "Lichy kompromis"

Pozostaje jednak kwestia faktycznych szans i predyspozycji Tuska do pełnienia wysokich funkcji w UE. Wróblewski był raczej sceptyczny. - Faworytem na to stanowisko jest wciąż premier Danii Helle Thorning-Schmidt - podkreślił. Dodał, że od dłuższego czasu czyta, jakie jest jej stanowisko w kluczowych europejskich sprawach, od unii bankowej po zaspokajanie interesów Wielkiej Brytanii. - Nie mam pojęcia, jakie jest stanowisko Tuska w tych sprawach - stwierdził.

- Ciekawe, czy Tusk wie, że na jesieni wchodzi unia bankowa i Polska do tej pory nie zajęła stanowiska, czy do niej wchodzimy. Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś taki, chyba, że to rzeczywiście lichy kompromis, zostaje szefem Rady Europejskiej, a nikt nie wie, jakie jest jego zdanie w pewnych sprawach. Możliwe, że premier ma wyrobioną opinię, głębokie przemyślenia, ale trzyma karty blisko siebie. Tylko że w przypadku premier Danii my to wszystko wiemy - zaznaczył Wróblewski.

- Jestem sobie w stanie wyobrazić przeciskanie rozmaitych wpływów, w wyniku którego wyskakuje Tusk, bo nie ma nikogo lepszego - dorzucił publicysta.

- Powinno się pojawić pojęcie interesu Polski - stwierdził dr Sobiech. Jego zdaniem Angela Merkel czy David Cameron mieliby pełne prawo nie przyjmować podobnych propozycji. - W starych krajach członkowskich obywatele powiedzieliby: "coś jest nie tak". Ale Polska, nawet po 10 latach w UE, nadal jest nowym krajem członkowskim. Unię czekają duże zmiany, duże rekonstrukcje, pierwsza wypowiedź Junckera o budżecie w strefie euro to sygnał, że to już nie będzie ta sama UE. Wówczas warto mieć swojego przedstawiciela jako szefa Rady Europejskiej, bo to istotna osoba dla kształtowania strategii unijnej - przekonywał Sobiech.

"To idealnie skrojone dla Tuska stanowisko"

Czy jednak Tusk poradzi sobie jako szef rady? Zdaniem Szułdrzyńskiego tak. - Odeślę do rozmowy Sikorskiego z Rostowskim: to idealnie skrojone dla Tuska stanowisko - zaznaczył. - Rolą szefa RE jest przygotowywanie agendy unijnych spotkań i wypracowywanie kompromisu między różnymi interesami. Nie jest więc nawet istotne stanowisko, jakie zajmuje sam Tusk, ale czysto polityczny talent, który już pokazał. Mamy 28 głów państw i trzeba wypracować wspólne stanowisko, a potem użerać się z Komisją Europejską, bo te ustalenia polityczne trzeba przekładać na akty prawne. Takie zdolności polityczne Tusk ma - powtórzył Szułdrzyński.

- Mówisz o kontynuowaniu Europy, jaką znamy - zarzucił dziennikarzowi Wróblewski. - Ślamazarnego, biurokratycznego molocha. Premier się do tego nadaje, do cedowania decyzji na urzędników, przez lata robił to w Polsce. Ale wymogi, jakie stawiają sobie Merkel z Cameronem w swoim konflikcie, są znacznie większe. Jeśli Europa ma jakoś funkcjonować w świecie, Unia musi ruszyć z miejsca - zaznaczył.

- Mówię jako obywatel Europy: nie potrzebujemy kogoś, kto będzie administrował, potrzebujemy człowieka z wizją. A nie słyszałem ani jednej wypowiedzi premiera na temat globalnych wyzwań Unii Europejskiej - podkreślił Wróblewski.

Zdaniem Szułdrzyńskiego premier może jednak być postawiony w nieciekawym położeniu. - Możliwa jest sytuacja, w której stanowisko unijnego szefa dyplomacji przypada komuś, stanowisko szefa rady innej, a do tego nie ma szans na ważnego komisarza. Jeśli Tusk stanie wobec alternatywy: albo nie dostajemy nic, albo Tusk przyjmuje stanowisko szefa rady, będzie w bardzo trudnej sytuacji - skwitował.

Więcej o: