Belka i Sienkiewicz u Olejnik. Szef MSW: "Nie ma przede mną przyszłości politycznej"

- To nie jest sprawa głowy jednego ministra. To jest problem operacji rozciągniętej na lata, której celem byli czołowi polscy politycy - ocenił Bartłomiej Sienkiewicz w "Kropce nad I". Natomiast Marek Belka bagatelizuje sprawę, bo "to nie była rozmowa do konsumpcji publicznej".

- W żadnym elemencie swoich wypowiedzi ani swoich działań nie przekroczyłem prawa. Działałem na rzecz państwa polskiego, a nie na jego szkodę - stwierdził Bartłomiej Sienkiewicz w rozmowie z Moniką Olejnik. Jak zaznaczył, problemem nie jest przedmiot rozmowy ani ewentualne zmiany personalne w rządzie.

Sienkiewicz? Belka? Oralna publicystyka w knajpie przy kielichu. Do niczego nie doszli, bo do niczego nie szli [BLOG] >>>

- Istotą tej afery jest nielegalne nagrywanie przez lata polskich polityków. To nie jest sprawa głowy jednego ministra. To jest problem operacji rozciągniętej na lata, której celem byli czołowi polscy politycy. Czy to było spowodowane przez siły wewnętrzne, starych funkcjonariuszy, pracujących funkcjonariuszy czy obce służby specjalne, to właśnie wyjaśniamy - powiedział.

Nie mam politycznej przyszłości

- Ja politycznie przyszłości przed sobą nie mam - powiedział Sienkiewicz. Podkreślił jednak, że na razie nie zamierza podawać się do dymisji. - To zadanie, które dostałem jako ostatnie, jest bardzo jasno wyrysowane. Tu czas reakcji jest bardzo ważny, nie stać nas teraz na zmianę ministra, ponieważ to będzie trwało. Dlatego ja muszę tę historię jak najszybciej wyjaśnić. To moje ostatnie zadanie, które muszę wykonać.

Szef MSW wskazał też dwie kwestie, w których czuje się winny. - Mam do siebie żal przynajmniej o dwie rzeczy. O język, który mógł być dla wielu osób obraźliwy, i na pewno był niewłaściwy, i o nadzór nad służbami specjalnymi. Nie udało mi się wystarczająco szybko osiągnąć stanu, dzięki któremu moglibyśmy tę aferę wykryć, zanim ona się zaczęła - powiedział.

Skróty myślowe

Minister Sienkiewicz tłumaczył się z niefortunnych wypowiedzi, które zostały upublicznione dzięki ujawnieniu taśm przez "Wprost". Jak stwierdził, mówiąc o "dotowaniu pod stołem" linii lotniczych, użył skrótu myślowego oznaczającego "inny rodzaj przekazywania pieniędzy publicznych". - Dwie osoby w sytuacji towarzyskiej rozmawiają skrótami myślowymi - stwierdził. Tym samym tłumaczył użycie zwrotu "trzeba go bardziej okraść, to zrozumie".

Podkreślił też, że spotkanie z szefem NBP i sama rozmowa w żaden sposób nie łamały prawa. - Zawsze można zamykać się w gabinetach, ale żyjemy w normalnym, wolnym kraju, w którym każdy ma prawo się spotkać tam, gdzie chce, i rozmawiać, o czym chce. Nawet minister konstytucyjny z prezesem NBP. Problem polega na tym, że zostało popełnione przestępstwo i ktoś nas nagrał - podsumował.

To była rozmowa prywatna

ss Fot.

Także Marek Belka skoncentrował się na tym, że jego spotkanie z Bartłomiejem Sienkiewiczem było prywatne i zostało zarejestrowane nielegalnie. - To była rozmowa nie dla pani, nie dla nikogo, tylko dla nas. To była rozmowa podsłuchana, nie miała być do konsumpcji publicznej. Operujemy tam niestety i wulgaryzmami, czasami niezbyt ładnymi określeniami. To była normalna rozmowa, jaką i ja, i każdy z nas prowadzi - argumentował.

- Pani już tyle ministrów i wiceministrów zdymisjonowała, a w żaden ustawie o mediach tego nie widziałem - zripostował Marek Belka na pytanie Moniki Olejnik, czy wybieranie ministra finansów leży w jego kompetencjach. - Zapewniam, że to, co ja powiedziałem, ma mniejsze znacznie niż to, co pani powie - dodał. Podkreślił też, że afera podsłuchowa nie uderza w jego autorytet. - Mój autorytet ma znaczenie na rynkach finansowych, a nie sądzę, żeby rynki finansowe nie zgadzały się z czymkolwiek, co powiedziałem - zaznaczył.

NBP nie musi walczyć z rządem

- Taka jest w Polsce tradycja, że niezależność banku to opozycja i konflikt wobec rządu, ale z preambuły do konstytucji dowiemy się o obowiązku współdziałania władz. A w ustawie o NBP przeczytamy, ze zadaniem NBP jest dbanie o stabilny pieniądz i - o ile to się nie kłóci - wspieranie polityki rządu - powiedział Marek Belka.

- Nie interesuje mnie, czy jedna, czy druga partia wygra, choć trudno określić mnie jako zwolennika PiS-u. Tematem rozmowy była sytuacja krańcowa, i to mnie interesuje. Jeżeli coś nas niepokoi, to nawet jeśli w brzydkiej formie wymieniamy się opiniami, to nie jest nic złego - podsumował prezes NBP.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: