Dymisja Sienkiewicza? 'Tylko jeśli prawdą są słowa, że 'polskie państwo nie istnieje''. Tekst godny Pawłowicz, nie ministra

Poseł PO Stefan Niesiołowski bardzo ostrożnie komentuje sprawę nagrań opublikowanych przez "Wprost". Jest przekonany, że nie jest to powód do dymisji całego rządu. - Nagrywanie prywatnych rozmów to przestępstwo. Takie numery to plaga w Polsce - ocenił w TOK FM. Niesiołowski nie wyklucza jednak, że w rządzie polecą głowy. - Jeśli wypowiedź "państwo polskie nie istnieje" jest prawdziwa, to za to zdanie min. Sienkiewicz zostanie odwołany lub poda się do dymisji. To tekst godny Macierewicza czy Pawłowicz, a nie ministra RP.

Opozycja zapowiada wnioski o wotum nieufności dla rządu, ale według Stefana Niesiołowskiego z PO, nie ma powodu do dymisji gabinetu Donalda Tuska. Bo powodem do odwołania rządu nie może być publikacja nagrań z rozmów polityków. - Nagrywanie prywatnych rozmów to przestępstwo, więc opieramy się na materiale, który pochodzi z przestępstwa. Takie numery, nagrywanie, to plaga w Polsce - mówił poseł w "Poranku Radia TOK FM".

Ale Niesiołowski nie wyklucza, że jednak przez rewelacje "Wprost" polecą głowy. - Jeśli potwierdzi się, że padły słowa "polskie państwo nie istnieje", to myślę, że min. Bartłomiej Sienkiewicz zostanie odwołany lub sam się poda do dymisji. Ja wiem, że on tak nie myśli, ale to tekst godny Antoniego Macierewicza czy pani Krystyny Pawłowicz, a nie ministra RP.

"To chyba dobrze, że walczą z deficytem"

Zupełnie za to nie oburzyły gościa TOK FM wypowiedzi panów Belki i Sienkiewicza w sprawie ustawy o Narodowym Banku Polskim. - Nie korzystam z interpretacji niekorzystnej dla prof. Marka Belki. To chyba dobrze, że walczą z deficytem budżetowym. Czy prezes NBP nie może mieć swoich poglądów? Ja też uważam, że jak PiS dojdzie do władzy, to będzie nieszczęście - argumentował Stefan Niesiołowski.

Więcej o: