Piasecki: Miller nie wróci na szczyt, Palikot to błazen. Lewica ma problem

"Lewica nie jest w stanie przebić szklanego sufitu" - pisze w "Rzeczpospolitej" Konrad Piasecki, dziennikarz RMF FM i TVN24. Jego zdaniem lewica musi się zjednoczyć, poszukać mocnego lidera i przeformułować program, by być czymś więcej niż partyjną przystawką.

Konrad Piasecki, dziennikarz RMF FM i TVN24, pisze w "Rzeczpospolitej" o problemach polskiej lewicy, która od ponad dekady "nie jest w stanie przebić szklanego sufitu" w sondażach i wyborach.

Mocny lider? "Lewica ma z tym ostatnio potężny problem"

"Partie lewicy i ich liderzy święcili w Polsce triumfy tylko wtedy, gdy mogli wejść w ostrą konfrontację i kontrastować z kontrowersyjną czy autokompromitującą się prawicą. Lewica uwodziła wówczas wyborców nie tyle ideologią czy gospodarczymi pomysłami, ile raczej swą przewidywalnością, zwartością, mocną drużyną, poukładaniem i nimbem tych, którzy wiedzą, jak rządzić" - zauważa dziennikarz.

Dlatego, zdaniem Piaseckiego, lewica powinna mieć charyzmatycznego, mocnego lidera, który uwiedzie wyborców. "Lewica ma z tym ostatnio potężny problem" - ocenia. Jego zdaniem, choć Leszek Miller może uchodzić za doświadczonego i wyważonego polityka, "wydaje się dźwigać takie bagaże przeszłości, których ciężar uniemożliwia mu powrót na najwyższe polityczne szczyty". Natomiast Janusz Palikot jawi się jako "nihilista i błazen".

PO-PiS trzyma się mocno

Piasecki zauważa też, że "lewica tylko wtedy miała szanse na przyzwoite wyniki, gdy była zjednoczona". A dziś daleko jej do tego. Co więcej, partyjny duopol PO i PiS ukształtowany na gruzach AWS "trzyma się mocno". "Oba te giganty mocno "okradają" lewicę z tradycyjnych postulatów" - podkreśla dziennikarz.

Lewica jest więc pozbawiona tradycyjnych, socjaldemokratycznych atutów. "W tej sytuacji pozostaje wydzieranie sobie tych wyborców, którym sen z powiek spędza walka o swobody aborcyjne, homoseksualne małżeństwa, legalizację miękkich narkotyków czy światopoglądową neutralność państwa albo mają tak silne sentymenty PRL-owskie, że głosują na lewicę z przyczyn raczej historycznych niż politycznych". A to za mało do zdobycia władzy.

Cały artykuł przeczytasz w "Rzeczpospolitej"

Więcej o: