Wróbel: Co grozi posłowi, który ujawni przebieg tajnego posiedzenia Sejmu? Pitera: Jeśli będzie kłamał, to nic

Sejm zajmie się dziś uchyleniem immunitetu Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA. Posiedzenie będzie zamknięte i ściśle chronione przed wyciekiem informacji. - Nie wpędziliśmy się w pułapkę paranoi? Nie można utajnić czegoś w obecności 400 osób - mówił w Poranku Radia TOK FM Jan Wróbel. - Podejrzewam, że niezrzeczenie się immunitetu ma ukryty cel - wyjaśniała Julia Pitera z PO.

Dziś tajne posiedzenie Sejmu ws. uchylenia immunitetu Mariusza Kamińskiego , byłego szefa CBA. Prokuratura chce postawić mu zarzuty przekroczenia uprawnień podczas czynności operacyjnych. Ponieważ informacje na temat ich przebiegu są niejawne, parlament ma być zabezpieczony przed wyciekiem poufnych danych.

"Nie wpędziliśmy się w pułapkę paranoi?"

- Choć posiedzenie będzie zamknięte, jego przebieg już znamy. Warto to robić? - zastanawiał się w Poranku Radia TOK FM Jan Wróbel. - Gdyby Mariusz Kamiński zrzekł się immunitetu, nie byłoby tej historii. Śledztwo jest związane z operacjami mającymi klauzulę tajności, które nie mogą być ujawnione. Proszę pokazać kraj, w którym służba kończy działania i wszyscy rozmawiają o nich otwartym tekstem - wskazywała Julia Pitera, europosłanka PO.

- Nie wpędziliśmy się w pułapkę paranoi? Nawet z amerykańskiego Kongresu wyciekały raporty o działaniach służb i czytaliśmy je w odcinkach. Nie można utajnić czegoś w obecności 400 osób - powątpiewał Wróbel. - Od czasu do czasu tajemnice państwa wyciekają - przyznała Pitera. - Nasz Sejm jest rozplotkowany i to nie w sprawach fundamentalnych. Bo nie mówimy o sprawach fundamentalnych, o prawach człowieka. Mówimy o podejrzeniu naruszenia prawa przez funkcjonariusza - dodała.

"Bezkarnie będzie można zasiewać w głowach ludzi nieprawdziwe informacje"

Jej zdaniem zabezpieczenie Sejmu zależało nie od samych procedur, ale dobrej woli Kamińskiego, który mógł zrzec się immunitetu. - Podejrzewam, że niezrzeczenie się immunitetu ma ukryty cel. Bezkarnie będzie można dyskutować i zasiewać w głowach ludzi nieprawdziwe informacje, które pewnie wyciekną. A że będzie to objęte klauzulą tajności, nie będzie pan mógł tego zweryfikować. Tak się rodzi plotka - wyjaśniała.

- Co grozi posłowi, który nagada dziennikarzowi, co działo się na zamkniętym posiedzeniu Sejmu? - zapytał prowadzący. - Jeśli będzie kłamał, to nic - skwitowała Pitera.

Więcej o: