Wydaje ci się, że teraz jest więcej komarów niż rok temu? To błąd - jest ich dość mało. Ale to się może zmienić

"Pojechałem pod miasto i jest rzeźnia - tyle tych komarów lata", "To prawda, nad Wisłą też jest ich mnóstwo" - w czasie ostatniego weekendu na Facebooku zaroiło się od takich wpisów. Czy komarów faktycznie jest w tym roku wyjątkowo dużo? Zapytaliśmy o to prof. Stanisława Ignatowicza, entomologa z SGGW.

Olga Kołakowska, Gazeta.pl: Jak to jest z tymi komarami? Czy tego lata jest ich więcej niż w zeszłym roku?

- Prof. Stanisław Ignatowicz: Wręcz przeciwnie. Komarów jest mniej niż w zeszłym roku i znacznie mniej niż w 2010 r., kiedy padało bardzo dużo deszczu i wszędzie były kałuże. W tym roku jest wyraźnie mniej opadów, woda nie zalega długo w rowach i na polach.

Może wyjaśnijmy, jaki związek ma ta zalegająca woda z rozmnażaniem komarów.

- Zapłodnione i opite krwią komarzyce składają jaja do wody. Wylęgają się z nich larwy, które żywią się tym, co jest w tej wodzie: bakteriami, szczątkami roślin itd. Kolejne stadium rozwoju komara to poczwarka, która również żyje w wodzie. Dopiero z niej wychodzi dorosły osobnik.

Ile pokoleń komarów może narodzić się w ciągu jednego lata?

- To zależy od gatunku - a gatunków komarów mamy w Polsce prawie 50. Przeciętnie w ciągu lata rodzi się 4-5 pokoleń komarów, ale jeśli lato jest gorące (a takie prawdopodobnie nas czeka w tym roku), to może powstać nawet 6-7 pokoleń.

Co naprawdę odstrasza komary? [FAKTY I MITY] >>>

Czyli jeszcze nie ma się co cieszyć, że komarów jest niewiele...

- Tak, może ich przybyć. Ale wszystko zależy od tego, czy będzie dużo wody stojącej.

Czy to prawda, że liczba komarów zależy także od tego, czy zima była ostra?

- Nie, to nie ma większego wpływu. Komary mogą przeżyć nawet zimy, gdy temperatury spadają do -40 st. C. Kilka takich zim w historii świata już było, a jak widać, komary mamy do tej pory. Potrafią one znaleźć sobie ciepłe miejsca, np. dziuple, i wytrzymać w nich najgorsze mrozy. Z kolei ciepłe zimy, takie jak tegoroczna, z pewnością im nie szkodzą, a wręcz ułatwiają przezimowanie.

Czasem wydaje się, że komary atakują nas szczególnie zajadle, czasem są łagodniejsze. Jak to wyjaśnić?

- Okazuje się, że nie wszyscy jesteśmy dla komarów równie atrakcyjni. Przyjmuje się, że ok. 25 proc. osób przyciąga komary bardziej niż pozostali.

Dlaczego tak jest?

- A to bardzo ciekawa sprawa, wciąż nie do końca wyjaśniona. Komar namierza ofiarę, posługując się wieloma zmysłami. Może nas oczywiście zobaczyć, ale wabi go też dwutlenek węgla, który wydychamy. Oddychając, możemy przyciągnąć komary nawet z odległości 50 m.

To nie koniec: komary wyczuwają także ciepło naszego ciała. Widzą w podczerwieni, więc jako zwierzęta stałocieplne "świecimy" dla nich. Ostatni czynnik, który przyciąga komary, to składniki ludzkiego potu. Niestety, nie wiemy dokładnie, które z nich wabią te owady. W każdym razie ludzie różnią się między sobą składem potu i komary to rozróżniają - jednych lubią, innych nie lubią. Ciekawostką jest, że np. kobiety w ciąży są częściej kłute niż te, które nie są w stanie błogosławionym. Temperatura ciała kobiet w ciąży jest lekko podwyższona, przez co komary łatwiej je zauważają.

Komary kąsają cię częściej niż innych? Sprawdź, dlaczego tak jest >>>

Wspominał pan, że żyje u nas prawie 50 gatunków komarów. Czy niektóre z nich są bardziej agresywne niż inne?

- Ależ oczywiście. Niektóre gatunki wcale nas nie atakują, inne żerują na ludziach, ale wolą np. dzikie zwierzęta. I są też takie, które najbardziej ciągnie do człowieka. Mniej uciążliwe są dla nas komary wczesnowiosenne, a te, które są aktywne późną wiosną i latem, mocniej nam dokuczają.

Tropikalne gatunki komarów roznoszą groźne choroby, m.in. dengę i malarię. Czy polskie komary również mogą być niebezpieczne?

- Nasze komary na szczęście nie roznoszą już żadnych chorób. Do lat 60. niektóre roznosiły malarię, przypadki zarażenia zdarzały się np. na Żuławach. Współcześnie nie ma już tego zagrożenia.

Ale idzie do nas roznoszony przez komary wirus wywołujący Gorączkę Zachodniego Nilu. W postaciach lekkich choroba może dawać objawy podobne do grypy (gorączka, ból głowy, bóle mięśni), czasem drobną wysypkę lub powiększenie węzłów chłonnych. W cięższych przypadkach objawy są bardziej nasilone, a przebieg gwałtowny. Wtedy chory cierpi na nudności, wymioty, trudności w połykaniu, kręcz szyi, osłabienie mięśni, utrudnienie chodu, a nawet na zaburzenia świadomości. Czasem dochodzi do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu. Zdarzają się także przypadki śmiertelne. Wirus występuje głównie w Afryce, zachodniej Azji i krajach Bliskiego Wschodu, ale ostatnio odnotowano go w Austrii. Jeśli klimat będzie się ocieplał, do nas trafi również.

Jest jakiś sposób, żeby się przed nim zabezpieczyć?

- Nie. Jedyna metoda to ciągła, systematyczna walka z komarami, które go roznoszą.

A co by było, gdybyśmy się kiedyś zawzięli i wytruli wszystkie komary?

- Zabralibyśmy jedzenie wielu zwierzętom: ptakom, płazom, rybom, które odżywiają się larwami. Więc wbrew temu, co się czasem wydaje, komary są potrzebne.

Ile komarów potrzeba, by wyssać całą krew z człowieka - 10 faktów, których możecie nie znać

Więcej o: