KGP: Trzech naczelników policji zawieszonych. KSP: Byli pod wpływem alkoholu w policyjnym budynku

"Rzeczpospolita" napisała, że trzech naczelników ze stołecznej policji, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo VIP-ów podczas obchodów 25-lecia wolności, piło alkohol na służbie. Podczas konferencji szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza szef KGP potwierdził, że jego ludzie "naruszyli prawo" i "poniosą konsekwencje". Rzecznik KSP oświadczył, że chodziło o picie alkoholu - podaje TVN 24.

"Rzeczpospolita" napisała , powołując się na swoich informatorów, że podczas operacji zabezpieczania obchodów 25-lecia wolności Polski zastępca komendanta do spraw prewencji i zastępca do spraw kryminalnych przyłapali na gorącym uczynku picia alkoholu szefa wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw, jego zastępcę i naczelnika wydziału kryminalnego stołecznej policji.

Zobacz wideo

"Funkcjonariuszom zdarzyło się naruszenie prawa"

"Rzecznik Komendy Stołecznej Policji Mariusz Mrozek wyjaśnił, że naczelnicy będący pod wpływem alkoholu zakończyli tego dnia służbę, ale nadal znajdowali się w budynku policji i wtedy też ich zachowanie zostało ujawnione" - podaje TVN 24 .

Jak dodaje portal, jeden z funkcjonariuszy miał 1,7 promila alkoholu, drugi niespełna 0,2 promila, a wyniku trzeciego policja nie posiada.

- Naszym funkcjonariuszom zdarzyło się naruszenie prawa. Poniosą konsekwencje, trwa postępowanie w tej sprawie - powiedział szef KGP Marek Działoszyński. Policja zapewnia, że całe zdarzenie "nie miało wpływu" na przebieg operacji "Jubileusz", czyli ochrony. KGP nie chciała też wcześniej potwierdzić, czy chodziło o alkohol.

Sienkiewicz o operacji "Jubileusz": "Sukces"

Mimo tej poważnej wpadki stołecznej policji szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz ocenił przygotowanie i przeprowadzenie operacji "Jubileusz" pozytywnie. - Mieliśmy do czynienia z takim zagęszczeniem osób ochranianych i z tak wyśrubowanymi standardami bezpieczeństwa, że skala tej operacji pod względem logistyki i środków jest porównywalna z wizytą papieża czy Euro 2012 r. - powiedział. Chwalił współpracę między służbami.

- Ewidentny sukces, jakim była udana i przeprowadzona bez poważnych incydentów operacja, był spowodowany bardzo starannym systemem planowania, pracy sztabowej. I gdy przyszły te gorące dni, wszystko działało płynnie i bez przeszkód - mówił minister.

"Miasto nie zostało sparaliżowane"

Sienkiewicz powiedział też coś, z czym wielu warszawiaków na pewno się nie zgodzi. - Pierwszy raz przy konieczności zapewnienia takiej ochrony - mieliśmy 70 osób ochranianych, a do tego prezydenta USA - zdarzyło się tak, że równocześnie cała operacja nie była uciążliwa dla 2-milionowego miasta - powiedział minister. Dodał, że "zamykanie ulic na czas przejazdu 280 kolumn VIP-ów odbywało się płynnie".

- Udała się rzecz dość niezwykła: miasto nie stanęło, nie zostało sparaliżowane - podkreślił.

"Drobny incydent" na pl. Zamkowym

Min. Sienkiewicz podziękował policji i BOR za "absolutnie wzorcowe" wywiązanie się z zadań. Zastrzegł, że "nie obyło się bez incydentów, o charakterze drobnym i nie wpływały na przebieg imprezy".

- Jeden z nich dotyczył miejsca przemówienia -zabezpieczono "samorozwijający" się materiał, który miał być zdalnie rozwinięty w trakcie imprezy. Proszę mi znaleźć na zdjęciach plakat o powierzchni 18.5 m kw. Nie widać go. Jest maleńka beleczka, z której miał się rozwinąć, przypominała fragment gzymsu. Zostało to zamontowane znacznie wcześniej, i zdemontowane w ostatniej chwili, by organizator nie uruchomił kolejnego działania. Plakat miał się rozwinąć w trakcie przemówienia Obamy - wyjaśnił min. Sienkiewicz.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE /b> na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: