Cameron grozi Merkel wystąpieniem z UE. CSU: Jeśli chcą, proszę bardzo

Jeśli Brytyjczycy chcą wystąpić z UE, proszę bardzo - tak zareagowała na doniesienia ?Spiegla? o groźbach Camerona wobec kanclerz Merkel bawarska CSU. Zdaniem ekspertów bardziej od Unii Europejskiej ucierpiałaby na tym Wielka Brytania.

Napięcie w UE, związane z wyborem kandydata na przewodniczącego Komisji Europejskiej, sięga zenitu. Skołatane nerwy ma brytyjski premier David Cameron, który jak donosi "Spiegel", groził wystąpieniem z UE. - Nie damy się szantażować - zareagował na to ekspert bawarskiej CSU ds. polityki zagranicznej Hans-Peter Uhl.

David Cameron za wszelką cenę chce przeszkodzić mianowaniu Jean-Claude'a Junckera na stanowisko szefa Komisji Europejskiej. To w tym kontekście tygodnik "Spiegel" informuje, że brytyjski premier groził Angeli Merkel w kuluarach szczytu Rady EU wystąpieniem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Cameron uważa, że wybór byłego premiera Luksemburga na to stanowisko tak zakłóci prace jego rządu, że będzie trzeba przeprowadzić wcześniej, niż planowano, referendum ws. wystąpienia Wielkiej Brytanii z EU, za czym, jak podkreśla Cameron, opowie się większość Brytyjczyków.

Uhl: Szkody dla Brytyjczyków byłyby o wiele większe

Ekspert bawarskiej CSU ocenia, że Wielka Brytania, opuszczając grono Unii Europejskiej, najbardziej na tym ucierpi.

W rozmowie "Bild-Zeitung" Hans-Peter Uhl przypomniał, że o stanowisko szefa Komisji Europejskiej konkurowało ze sobą dwóch kandydatów, ale większość zdobył Jean-Claude Juncker. Bawarski ekspert powiedział, że gdyby rzeczywiście Brytyjczycy zdobyli się na karkołomny krok wystąpienia z UE, "to proszę bardzo". - Unia z tego powodu dozna uszczerbku, ale jak zaznacza ekspert "z całą pewnością o wiele więcej problemów będzie miała Wielka Brytania".

Wielka Brytania jest częścią UE

Angela Merkel najpierw oficjalnie wyraziła poparcie dla kandydatury Jean-Claude'a Junckera, lecz potem nabrała wody w usta, za co była krytykowana przez inne partie polityczne. W szeregach jej własnej CDU usprawiedliwiano powściągliwość niemieckiej kanclerz ostrożnością w postępowaniu na poziomie UE z "niezdecydowanymi państwami" ws. personalnych, jak Wielka Brytania. W piątek Angela Merkel ucięła dyskusję i jednoznacznie wypowiedziała się na Niemieckim Zjeździe Katolików za kandydaturą byłego premiera Luksemburga na stanowisko szefa KE.

Rzecznik rządu Steffen Seibert potwierdził to w Berlinie: "Jasne, że popiera ona Jean-Claude'a Junckera jako przyszłego przewodniczącego Komisji Europejskiej". Rzecznik rządu odniósł się też pośrednio do doniesień "Spiegla" o naciskach brytyjskiego premiera wobec niemieckiej kanclerz. "Rządowi Niemiec nie jest obojętne, czy Wielka Brytania jest w UE czy nie". Seibert uważa, że Wielka Brytania czerpie korzyści z przynależności do UE i może też przyczynić się do rozwoju Unii. "Każdy kraj członkowski jest czasami trudnym partnerem", powiedział i zaznaczył, że "istotą UE jest, aby różne kraje jednoczyć. To udaje się tylko wtedy, jeśli państwa odnoszą się do siebie z respektem i prowadzą ze sobą rozmowy.

Niemieccy socjaldemokraci oczekują od Angeli Merkel jednoznacznego poparcia dla kandydatury Jean-Claude'a Junckera. W dzisiejszym wydaniu "Frankfurter Rundschau" sekretarz generalna SPD Yasmin Fahimi powiedziała, że premier Cameron "nie będzie stanowił o kierunku rozwoju UE". Szef klubu poselskiego SPD w Bundestagu Thomas Oppermann nazwał na łamach frankfurckiego dziennika dyskusję o obsadzeniu szefa KE "absurdalną".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''