Niemiecka prasa: Polacy podzieleni ws. gen. Jaruzelskiego

"W przypadku zmarłego w niedzielę generała, którego śmierć w wieku 90 lat udowodniła ponownie, że Polacy są podzieleni w opiniach" - napisał niemiecki dziennik "Süddeutsche Zeitung". Jego zdaniem linia podziału przebiega między PO i PiS.

"Był kontrowersyjny i taki pozostaje także po śmierci" - pisze o generale Wojciechu Jaruzelskim monachijski dziennik "Süddeutsche Zeitung" ("SZ"). Autora stanu wojennego pochowano z honorami wojskowymi, lecz "odmówiono mu - jak podkreśla gazeta - oficjalnego pogrzebu państwowego i żałoby narodowej. Ponadto jego pogrzeb stał się dla przeciwników Jaruzelskiego okazją, by po raz ostatni zademonstrować swoją niechęć wobec niego".

"SZ" zaznacza, że nie można było oczekiwać innego scenariusza w przypadku "zmarłego w niedzielę generała, którego śmierć w wieku 90 lat udowodniła ponownie, że Polacy są podzieleni w opiniach. Pytanie, czy i jak należałoby pociągnąć do odpowiedzialności przywódców dyktatorskiego reżimu, podgrzało nastroje tuż po przełomie 1989 r.

Podzielona "Solidarność"

"Solidarność", decydujący podmiot historycznego przełomu, została podzielona w tej debacie i innych dyskusjach na dwie części, które do dziś mają decydujący wpływ na wydarzenia polityczne w Polsce, tj. miejską klasę średnią, formację zwróconą w stronę UE, do której należą premier Donald Tusk i dziennikarz Adam Michnik, oraz obóz narodowo-patriotyczny, za którym stoi przywódca opozycji Jarosław Kaczyński" - pisze "SZ" i objaśnia w dalszej części tekstu: "Do dziś Kaczyński i jego zwolennicy biorą za złe stronie przeciwnej, że byli przywódcy komunistyczni, tacy jak Jaruzelski, nigdy nie musieli odpokutować za swoje czyny w więzieniu. Także bierni uczestnicy tamtych wydarzeń nie zostali prześwietlani, jeśli chodzi o ich współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa". Dziennik wskazuje na to, że "skrzydlate słowa premiera okresu przejściowego, Tadeusza Mazowieckiego, słynna "gruba kreska", () pozostają niezapomniana do dziś".

"SZ" informuje, że podczas uroczystości pogrzebowych Leszek Miller i Aleksander Kwaśniewski uznali Jaruzelskiego za "wielkiego Polaka", który w 1981 r. wraz z wprowadzeniem stanu wojennego i zakazem działalności "Solidarności" "zapobiegł gorszemu (czyli wojnie domowej lub inwazji sowieckiej)". Zasługą zmarłego generała jest - w opinii gazety - również to, że w 1989 roku, wraz z ustanowieniem słynnego Okrągłego Stołu, razem z Lechem Wałęsą "umożliwił bezkrwawe przejście od dyktatury do demokracji". Dziennik podkreśla, że "to ostatnie uznają również byli przywódcy 'Solidarności'; to pierwsze, oczywiście, nie".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed
Więcej o: