Przez przejście Piechy do PE konieczne kolejne, kosztowne wybory. Hofman: Nie takie koszty państwo ponosiło

Bolesław Piecha kadencję zaczynał jako poseł. W 2013 roku po śmierci senatora Antoniego Motyczki postanowił wystartować w wyborach uzupełniających do Senatu w Rybniku. Tym razem z fotela senatora przesiada się na krzesło europosła. Ta zmiana to konieczność zorganizowania kosztownych wyborów uzupełniających. Ale zdaniem PiS koszty nie są wcale tak zawrotne.

W ciągu ostatnich trzech lat polityk PiS Bolesław Piecha trzykrotnie z sukcesami startował w wyborach. Najpierw do Sejmu, potem do Senatu, a ostatnio do Parlamentu Europejskiego. Ta ostatnia zmiana politycznego fotela wymaga przeprowadzenia w jego regionie - czyli na Śląsku - wyborów uzupełniających. A to kosztuje. W sumie Piecha będzie kosztował wyborców ok. miliona złotych (w 2013 roku kandydował bowiem w kosztujących ponad 500 tys. zł wyborach uzupełniających do Senatu. Przez jego decyzję o przenosinach do PE te pieniądze zostały zmarnowane, a jakby tego było mało - należy ogłosić kolejne wybory uzupełniające) .

Zdaniem cytowanego przez " Dziennik " rzecznika SLD Dariusza Jońskiego Piecha w ten sposób oszukuje swoich wyborców. W opinii Jońskiego Piecha, gdy kilka miesięcy temu kandydował na senatora, zataił przed wyborcami informację, że wkrótce wystartuje w wyborach do PE.

Grupiński: Lekceważą publiczne pieniądze

Z kolei Rafał Grupiński przypomina, że organizacja wyborów będzie kosztowna. A koszty poniosą wyborcy. Zdaniem szefa klubu PO to "lekceważące podejście do pieniędzy publicznych".

Adam Hofman broni Piechy. - Zamknięcie kopalni kosztuje ludzi utratę pracy, w związku z tym dobry przedstawiciel w Parlamencie Europejskim jest bezcenny. W ocenie rzecznika PiS państwo "już nie takie koszty ponosiło" - pisze "DGP".

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: