Wybraliśmy 51 europosłów. Jeden z nich jeszcze nie zaczął pracy, a będzie nas kosztować ponad milion złotych

Bolesław Piecha z PiS zmienia polityczne funkcje niczym rękawiczki. W ostatnim czasie był już posłem, senatorem, a teraz został wybrany europarlamentarzystą. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że opuszczenie przez niego senatorskiego fotela będzie słono kosztować podatników.

Przypadek polityka Prawa i Sprawiedliwości to ewenement na polskiej scenie politycznej. Bolesław Piecha kadencję zaczynał bowiem jako poseł. W 2013 roku jednak po śmierci senatora Antoniego Motyczki - postanowił wystartować w wyborach uzupełniających do Senatu w Rybniku.

Te wybory również zakończyły się dla niego sukcesem. Pozostał więc na Wiejskiej, zamieniając salę sejmową na nieco mniejszą senacką. Nie upłynęło wiele czasu, a senator Piecha, decyzją swoją i partii zapewne, ponownie stanął w wyborcze szranki.

Tym razem zdobył mandat do europarlamentu i wyjedzie do Brukseli. Już na samym starcie można powiedzieć, że jego mandat będzie kosztował podatników więcej niż inne. Po raz kolejny bowiem w Rybniku trzeba ogłosić i przeprowadzić wybory uzupełniające do Senatu. Według danych PKW koszt takiej elekcji to ponad 500 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że Piecha raz już startował w tych wyborach, a teraz po raz kolejny trzeba je ogłosić przez jego wyjazd do Brukseli, to okazuje się, że akurat ten europoseł będzie kosztować nas już ponad milion złotych. Mimo że jeszcze nie zaczął pracować.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: