Wipler nawet się nie kryguje: Ci, którzy dostali się do PE z list Nowej Prawicy, będą kandydować na posłów krajowych

- Ani ja, ani nikt z ludzi, którzy zostali teraz europosłami, europosłami być nie chce - przyznał z rozbrajającą szczerością w TOK FM Przemysław Wipler, poseł Nowej Prawicy.

Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego odniosła w wyborach do Parlamentu Europejskiego niewątpliwy sukces - wprowadzi cztery osoby do Parlamentu Europejskiego. Jednak wszyscy ci, którzy myśleli, że wreszcie gdzieś udało się wprowadzić Korwin-Mikkego, mogą się grubo pomylić. Może się okazać, że nie będzie ani "burdelu", ani obstrukcji prac, ani spektakularnych inicjatyw. Tak przynajmniej wynika ze słów Przemysława Wiplera.

Poseł Nowej Prawicy (wprowadzony do Sejmu pod szyldem Prawa i Sprawiedliwości) przyznał z rozbrajającą szczerością w powyborczym "Poranku Radia TOK FM", że nie powinniśmy się przyzwyczajać do konkretnych nazwisk NP w Parlamencie Europejskim. - Ani ja, ani nikt z ludzi, którzy zostali teraz europosłami, europosłami być nie chce - stwierdził.

- Nasze miejsce jest w parlamencie krajowym. Wszyscy, którzy zostali teraz europosłami z list Nowej Prawicy, będą kandydować na posłów krajowych. To jest normalna droga nowej formacji politycznej, która ma niewielu rozpoznawalnych liderów - zapowiedział.

Więcej o: