Wildstein zdradza finansowe tajemnice Telewizji Republika. Mówi o planach na przyszłość. "Kabaret"

- Nie jesteśmy TVN 24 a rebours i nie chciałbym, byśmy nim byli - deklaruje Bronisław Wildstein, redaktor naczelny Telewizji Republika, w rozmowie z Robertem Mazurkiem w tygodniku "Plus Minus" dołączanym do "Rzeczpospolitej". Dziennikarz i publicysta w wywiadzie uchylił też rąbka tajemnicy dotyczącej ekonomicznych aspektów działalności tej prawicowej telewizji informacyjnej i jej planów rozwoju.

Skąd grupa prawicowych dziennikarzy miała pieniądze na rozkręcenie tak poważnego interesu, jaką jest telewizja informacyjna? Odpowiedź na to pytanie może nieco zaskakiwać. - Wiem, że brzmi to niewiarygodnie, ale nie mieliśmy ich. Grupa udziałowców zrzuciła się i założyła spółkę. Pojawili się też drobni inwestorzy i żyliśmy z dnia na dzień - przekonuje Wildstein.

Barełkowskiego oddzielają grubą kreską

Niezbyt rozmowny zrobił się, gdy Mazurek zaczął go dopytywać o odejście dotychczasowego prezesa Telewizji Republika Piotra Barełkowskiego, kojarzonego z Polsatem i jego właścicielem Zygmuntem Solorzem-Żakiem. - Odkreślmy to grubą linią - apelował Wildstein. - Oczywiście on był spiritus movens, bo to on przekonał nas, że można zrobić telewizję bez pieniędzy. To, co mieliśmy, wystarczyło na podstawowy sprzęt i wynajęcie lokalu w Pyrach - dopowiadał dociskany.

Sprzedają akcje

Opowiedział także o sprzedaży akcji jego telewizji. - Oferujemy 200 tys. akcji, czyli chcemy zebrać ok. 1,3 mln zł. I to będą pieniądze na bieżące potrzeby - wyjaśnia Wildstein. - Zaczniemy na siebie zarabiać w przyszłym roku. I to jest po prostu niebywały sukces - oświadczył. Pytany o obecne problemy z wypłatą m.in. wynagrodzeń swoim dziennikarzom, zaprzeczył. - Ile może być opóźnienia? Dzień, dwa? Wiem, bo właśnie siedzę i podpisuję wypłaty - przekonywał.

Plany na przyszłość

Pytany o plany rozwoju i ambicje na przyszłość, Wildstein odparł: - Chciałbym wydłużyć nasz program, nasycić go informacyjnie, zrobić dobry kabaret, bo to niemożliwe, żeby w 40-milionowym kraju nie było dowcipnych nonkonformistów. Po chwili jednak dodawał: - Mogę w nieskończoność mówić o tym, co chciałbym zrobić, a na co nie mamy jeszcze pieniędzy - konstatował.

Specyficzne relacje z Kijowa

Mazurek pytał też o jedną z największych "gwiazd" stacji, reportera Bartłomieja Maślankiewicza, którego relacje m.in. z Marszu Niepodległości czy Kijowa - stały się hitami internetu. - Wasz korespondent zdobył specyficzną sławę w internecie - mówił dziennikarz "Rzeczpospolitej". - W ogóle mnie to nie rusza (...) W Polsce było to traktowane jako coś bardzo zabawnego, gdy poza Polską uznano to za wyczyn dziennikarski - ocenia Wildstein.

Rzeczoną relację Bartłomieja Maślankiewicza z Kijowa możecie obejrzeć poniżej:

 

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: