Ks. Isakowicz-Zaleski o wyborach na Ukrainie: Lepszy "nawrócony oligarcha" niż neobanderowcy

- Ukraina jest nieprawdopodobnie podzielona. Granice w wielu przypadkach są sztuczne. To są różne społeczeństwa, różne narody, różne historie - oceniał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski na antenie RMF FM. Duchowny, który od lat zajmuje się problemami polsko-ukraińskimi, docenia wprawdzie fakt, że jutrzejsze wybory na Ukrainie przybliżą ją do demokratycznego świata, ale ostrzega też, że może to nie oznaczać końca kłopotów naszych wschodnich sąsiadów. W wyborach jego faworytem, nie bez zastrzeżeń wobec kandydata, jest Petro Poroszenko.

Według ks. Isakowicza-Zaleskiego, niezależnie od wyniku wyborów na Ukrainie, jej los wcale nie jest pewny. Duchowny zwraca uwagę na niebezpieczeństwo rozpadu kraju, tak jak to było w przeszłości m.in. z Jugosławią.

"Prezydentem X czy Y? To nieważne"

- To są wybory, które na pewno są jakimś krokiem w kierunku demokracji, natomiast nie jest ważne, czy prezydentem będzie osoba X czy Y, bo problem jest tak głęboki, że w ogóle nie wiadomo, co będzie dalej z Ukrainą - przekonuje ks. Isakowicz-Zaleski.

Na potwierdzenie tego, że same wolne wybory jeszcze niczego nie gwarantują, przywołuje przykład sprzed dekady. - Pamiętam tzw. pomarańczową rewolucję 10 lat temu, gdzie wybrano w końcu Wiktora Juszczenkę. Tenże Wiktor Juszczenko, prezydent, skoczył do gardła pani premier Julii Tymoszenko. Oni zdeptali, zniszczyli całą pomarańczową rewolucję - ocenia.

Ks. Isakowicz-Zaleski nie ma złudzeń wobec obecnych kandydatów, ale najwidoczniej są tacy, których można by określić mianem "mniejszego zła". - Każdy oligarcha, nawet jeżeli teraz ma w miarę poprawne proeuropejskie poglądy, to był człowiek, który jednak na ogromnych oszustwach i wyzysku dochodził do władzy - mówi o "królu czekolady" Petrze Poroszence, który prowadzi we wszystkich prezydenckich rankingach. Zaraz jednak dodaje: - Wolałbym, żeby wygrał ten właśnie, "nawrócony oligarcha" niż neobanderowcy czy ludzie o jakichś skrajnych poglądach nazistowskich - odnosił się do Poroszenki, który ponoć na terenie swojej posiadłości wybudował nawet cerkiew.

Ukraina jak Jugosławia czy Czechosłowacja?

Według Isakowicza-Zaleskiego Ukraina tak naprawdę ma inny problem niż to, kto stanie na jej czele. - Czy pozostanie jako jedno państwo czy też rozpadnie się. A jak rozpadnie się to pytanie: czy aksamitnie jak Czechosłowacja czy też jak Jugosławia - diagnozuje obecną sytuację za naszą wschodnią granicą.

- Życzę oczywiście Ukraińcom, żeby pozostali jednym państwem. Oni muszą najpierw obronić te granice, a nie myśleć o tym, czy prezydent będzie taki czy inny - doradza ks. Isakowicz-Zaleski.

Całą rozmowę Krzysztofa Ziemca z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim w RMF FM przeczytacie tutaj .

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: