Jedynka PiS na scenie, dwójka tuż za sceną. Ostra rywalizacja i J. Kaczyński w Lublinie

W ostatnim dniu kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński odwiedził Lublin. Spotkał się z mieszkańcami w samym centrum miasta. Stał na scenie obok tego, którego popiera - jedynki PiS-u, Waldemara Parucha. A tuż za sceną? Kandydat z numerem drugim i jego zwolennicy z uniesionymi plakatami w dłoniach. Były próby interwencji.

Jarosław Kaczyński popiera politologa, swojego doradcę, prof. Waldemara Parucha, który w eurowyborach na Lubelszczyźnie startuje jako jedynka. - To najlepszy kandydat - takie zdanie można było usłyszeć wielokrotnie. Waldemar Paruch stał na scenie, Waldemar Paruch przemawiał, Waldemar Paruch przekonywał, że to jego warto poprzeć.

Tuż za sceną stanął prof. Mirosław Piotrowski, historyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, numer dwa na liście PiS, popierany przez osoby związane z Radiem Maryja. Piotrowski pojawił się na placu Litewskim w towarzystwie sporej grupy swoich zwolenników: nie przemawiał, ale miał ulotki. A w czasie przemówień Kaczyńskiego i Parucha tuż za nimi zaroiło się od plakatów z twarzą Piotrowskiego.

Interwencje? Próby były

Ochrona i zwolennicy "jedynki" próbowali reagować. Widzieliśmy próby takich interwencji, ale na próbach się skończyło. Plakaty nie zniknęły, były za głowami przemawiających w trakcie całego spotkania.

Zapytaliśmy Mirosława Piotrowskiego, jak skomentuje całą sytuację. Odparł, że niczego nie widział (choć to mało prawdopodobne, bo stał w grupie swoich zwolenników i z nimi potem rozmawiał). - Jestem tu oficjalnie, jestem posłem z list PiS do Parlamentu Europejskiego i jestem kandydatem - stwierdził Piotrowski. - Nie widziałem, aby ktoś był odpychany, bo stałem tyłem. Jak się dowiem i porozmawiam, chętnie skomentuję - dodał ten, który jest europosłem od dwóch kadencji.

Jeden ze zwolenników Piotrowskiego przyznał w rozmowie z nami, że były próby "obniżania" plakatów znad głowy prezesa. - Ale to szlachetna rywalizacja, pluralizm kandydatów sprzyja efektowi końcowemu. Mamy taką nadzieję - usłyszeliśmy.

Co powiedział Kaczyński w Lublinie?

- Premier robi to co zawsze: obiecuje - mówił w Lublinie Jarosław Kaczyński o Donaldzie Tusku. Lider PiS-u przekonywał mieszkańców do swojego kandydata, ale nie obyło się też bez odniesień do sytuacji w Polsce. - Tusk ucieka przed stoczniowcami, kryje się za zasiekami, ucieka przed górnikami. Czmycha nawet przed licealistką w Gorzowie Wielkopolskim - mówił Kaczyński. Stwierdził też, że Donald Tusk kłamie. - Tusk was oszuka, wszyscy, którzy mu uwierzą, zostaną po raz kolejny oszukani, to można powiedzieć z całą pewnością - dodał lider PiS. Przekonywał, że jedyną szansą na zmiany są wybory europejskie.

Jarosław Kaczyński odniósł się też do swojego sweterka, w którym ostatnio dość często się pokazuje - dziś zresztą też w nim był. - Nawiązując do powiedzenia sprzed lat, którego nie będę cytował, mogę powiedzieć tyle, że pan premier jest na miarę sweterkową - powiedział Kaczyński. Było to odniesienie do słów Donalda Tuska, że J. Kaczyński na czas kampanii sweterek zakłada, a po kampanii go zdejmuje.