"Zbuntujcie się! Wylądowaliście na bruku, ale wszyscy za to bekniemy", "Nie mają czasu na bunt, pracują..." [O MŁODYCH]

- Namawiałbym młodych do buntu - powiedział w Poranku Radia TOK FM prof. Radosław Markowski z SWPS. - Ale nasza młodzież się buntuje. W prosty sposób. Jedzie do Wielkiej Brytanii - stwierdził Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej". - Świat trzeba wymyślić na nowo. To zadanie dla młodych - przekonywał Jerzy Baczyński, naczelny "Polityki".

- Namawiałbym młodych do buntu. Coraz bardziej wydaje mi się, że w Europie, w Polsce dzieje się coś absolutnie złego - stwierdził w Poranku Radia TOK FM prof. Radosław Markowski, socjolog i politolog z SWPS. Co złego? I na czym ma polegać bunt? Rozmawiali o tym, prócz prof. Markowskiego, Jerzy Baczyński, redaktor naczelny "Polityki" i Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej".

"Dla nich zapisanie się do młodzieżówki to wstyd"

Jerzy Baczyński : Powodów do niezadowolenia, zwłaszcza dla młodego pokolenia, jest mnóstwo w każdym z krajów europejskich, nie mówiąc o innych rejonach świata. Pojawia się wielkie pytanie, jakie formy może przybrać to niezadowolenie. Widzieliśmy parkosyzmy we Francji czy w Anglii. Wolałbym jednak, aby młodzi znaleźli ujście dla swoich emocji w systemie politycznym, który istnieje. Nawet gdyby tym systemem potrząsnęli.

Mam wrażenie, że oni ten system, te instytucje, które stworzyliśmy, traktują z wielkim dystansem, niektóre wręcz jako obciachowe. Że jest wstydem zapisywanie się do młodzieżówek partyjnych, kandydowanie na radnych w gminach i powiatach. Dlatego tych form ekspresji szukają, co jest chyba przywilejem wieku, wśród radykalnych propozycji, oscylują między Palikotem, narodowcami i Korwinem. A żadne z tych ugrupowań nie jest w stanie reprezentować ich cierpienia. To nie są konie, które mogą wygrać wyścig.

Jest wielki problem, w jaki sposób to napięcie w młodym pokoleniu przełoży się na funkcjonowanie państwa i instytucji demokratycznych. Zwłaszcza że młodzi mają zupełnie inne formy samoorganizacji, komunikacji. I one są pozapolityczne.

"Młodzi nie mają czasu na bunt"

Paweł Wroński: Zobaczyłem dwóch zbuntowanych młodzieńców na okładce "Newsweeka", w bluzach z kapturami, z groźnymi minami. Jacek Żakowski i Piotr Najsztub buntowali się jako reprezentanci młodzieży. Wszyscy więc tego buntu wyczekują, starają się do niego zachęcić. Jakieś formy tego buntu widzieliśmy w Hiszpanii, w USA jako Occupy Wall Street. One się jakoś rozmyły, nie ma ruchów politycznych, które reprezentowałyby młode pokolenie.

Sporo mówimy o bierności młodego pokolenia. A ono nie ma czasu na buntowanie się, młodzi pracują albo są zajęci rzeczywistością alternatywną, bo wirtualną. Czas jest zawsze sojusznikiem młodzieży, nie tylko z tego względu, że młodzi stają się starszymi. Wiele rzeczy może załatwić ekonomia i kryzys demograficzny. Za jakiś czas ta młoda siła robocza mimo postępu technologicznego będzie na wagę złota. Za jakiś czas te mieszkania, których młodzi nie mogą dostać, przez które szaleją za kredytami, będą dostępne na rynku, bo jakieś pokolenie po prostu wymrze. Jeśli młodzi mają odrobinę oleju w głowie, po prostu zaczekają.

"Chcą żyć jak ich rodzice 20 lat temu"

Radosław Markowski: Namawiam młodzież: jeśli chcecie, żeby wasze interesy były brane pod uwagę, bierzcie udział w wyborach. Politycy to polityczne zwierzęta, które reagują na to, kto chodzi do wyborów. Starsi chodzą, więc ich interesy są reprezentowane.

Zapomnijmy o naszym kraju. W Niemczech też jest ta ziejąca przepaść między młodymi a tym, co mają ludzie na emeryturach, ze swoimi różnymi oszczędnościami, kapitałem, zasobami. Nie trzeba przywoływać dyskutowanej szeroko książki Thomasa Pikettego, co można wypracować z pracy, a co z kapitału, ile się dziedziczy. Młodzież wszędzie jest pozostawiona na bruku. Problem z młodzieżą na południu Europy, która też się buntuje, jest taki: czy to jest rewolucja czy restauracja? Oni chcą żyć po prostu tak, jak ich rodzice 20 lat temu. Patrzą wstecz i mówią: 20 lat temu to wszystko miało ręce i nogi. Oni nie mają jakiejś nowej rewolucyjnej idei.

Paweł Wroński: Ale nasza młodzież się buntuje, w prosty sposób. Jeśli spoglądamy na współczesny świat jako targowisko idei, to ona się buntuje w ten sposób, że rozgląda się po kraju i mówi: "Nie bardzo. Jadę do Wielkiej Brytanii".

"Ten świat trzeba wymyślić na nowo"

Jerzy Baczyński: Obawiam się, że tym razem nie powtórzy się stopniowe wsiąkanie młodych generacji w system zbudowany przez starsze pokolenia. Bo jest zasadnicza różnica w sytuacji ich i naszego pokolenia. Poważnie zaburzone jest poczucie bezpieczeństwa, czytelności karier, możliwości wyboru dróg życiowych. To młode pokolenie nie ma w ręku niczego pewnego. My, zaczynając karierę dziennikarza, profesora, nauczyciela, nawet robotnika, mieliśmy perspektywę doczekania emerytury. Teraz wiadomo, że tak nie będzie. Młodzi są, również na skutek zmian cywilizacyjnych, technologicznych, w zupełnie innej sytuacji. To świat, który stwarza się na nowo, który na nowo musi wymyślić swoje struktury i systemy społeczne. A to jest zadanie, które spadnie na nich, my im tego nie załatwimy.

Radosław Markowski: Musimy bardzo poważnie wrócić do solidaryzmu międzypokoleniowego, bo my wszyscy za to bekniemy. Nie można tych młodych zostawić i myśleć, że w ramach klikania na smartfonach oni coś wymyślą. To nasza zbiorowa odpowiedzialność.

Więcej o: