Kongres Kobiet wylał kubeł zimnej wody na Tuska. Ale brakuje mu konsekwencji. "Nie dociska, nie kończy inicjatyw" [PUBLICYŚCI]

- Słabością Kongresu Kobiet jest to, że nie dociska, nie kończy swoich inicjatyw, nie sprawia, że postulat wchodzi w życie - mówiła w Poranku Radia TOK FM Aleksandra Pawlicka z "Newsweeka". - Postulaty, które ta formacja przedstawia od sześciu lat, ciągle tkwią w tym samym miejscu - przyznał Roman Kurkiewicz, były naczelny "Przekroju".

W weekend w Warszawie odbył się szósty Kongres Kobiet . - Czy ta impreza ma sens? - pytała w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska.

Kubeł zimnej wody dla Tuska

- Ma sens w tym znaczeniu, że postulaty, które ta formacja przedstawia od sześciu lat, ciągle tkwią w tym samym miejscu, mniej więcej - nie krył sceptycyzmu Roman Kurkiewicz z Collegium Civitas. - Jak się przeczyta dokumenty Kongresu sprzed pięciu lat i tegoroczne postulaty, widać, że fundamentalne rzeczy stoją w tym samym miejscu - wyjaśniał.

Kongres Kobiet nie popadł w marazm, nie stulił uszu i nie schował postulatów [BLOG WIKTORII BECZEK] >>>

Zdaniem Kurkiewicz istotny jest także fakt, że kobiecą inicjatywę dostrzega i, przynajmniej deklaratywnie, próbuje wspierać władza. - Ale ważne są także zademonstrowane złość i gniew, z którą musiał się skonfrontować premier Donald Tusk. Bo na co dzień to omija naszych rządzących - mówił publicysta. Dodał, że wizyta na Kongresie była dla Tuska "kubłem zimnej wody".

"Kobiety przyjechały i uwierzyły, że można"

- Największy sukces Kongresu to mobilizacja siły kobiecej, nie tylko w Warszawie, ale w całym kraju - mówiła Aleksandra Pawlicka z "Newsweeka". Publicystka zwróciła uwagę, że kongresy odbywały się w wielu polskich miastach. - Kobiety przyjechały i uwierzyły, że można - wskazywała.

- Nie podoba mi się instytucjonalizacja tego kongresu. To, że organizatorski trochę się uwłaszczyły, ciągle przemawiają te same osoby, to staje się przewidywalne - podkreślała Pawlicka. Zdaniem publicystyki Kongresowi potrzeba więcej konsekwencji. - Pierwszy kongres, oprócz tego, że był euforią i wybuchem, miał jeden postulat: parytety. Skończyło się na kwotach. Teraz to jest naciskane, ciągnięte, ma być suwak. Słabością Kongresu jest to, że nie dociska, nie kończy swoich inicjatyw, nie sprawia, że postulat wchodzi w życie - zakończyła Pawlicka.

Więcej o: