"Wielu europejskich liderów omdlewa, na samo słowo sankcje trzeciego stopnia wobec Rosji"

Czy UE wprowadzi kolejne sankcje wobec Rosji? Komisarz Janusz Lewandowski przyznał w TOK FM, że Unia była przygotowana z sankcjami, na powtórzenie scenariusza krymskiego we wschodniej części Ukrainy. - Jesteśmy po konsultacjach z 28 stolicami. Ale kolejne sankcje to będzie dramat dla gospodarki wielu krajów, które dźwigają się z kryzysu. Dlatego wielu liderów omdlewa na samo słowo sankcje "trzeciego stopnia" - mówił Lewandowski, choć nie chciał ujawnić, na czym miałoby polegać zaostrzenie kursu wobec Moskwy.

Unijny komisarz Janusz Lewandowski nie wierzy w deklaracje Władimira Putina, o wycofaniu rosyjskich wojsk znad granicy z Ukrainą. Ale jak przyznał w "Poranku Radia TOK FM", słowa prezydenta Rosji były zaskoczeniem dla Unii Europejskiej. Wspólnota szykowała się na inny scenariusz.

- Byliśmy przygotowani na pobudzenie wielkorosyjskich nastrojów, przy okazji dnia zwycięstwa. A potem dzięki referendum 11 maja, podniesienie separatystów - którzy są w mniejszości - do rangi rozmówców, partnerów Kijowa. Wtedy pojawiłby się realny scenariusz federalizacji Ukrainy i de facto bez sensu byłyby wybory prezydenckie dla całego kraju.

"Sankcje trzeciego stopnia"

Poza nie popartą czynami deklaracją prezydenta Putina, Rosja nie zrobiła nic dla wyciszenia kryzysu ukraińskiego. Czy Unia Europejska zareaguje i podejmie decyzję zaostrzającą sankcje wobec Kremla? - Może nastąpi cud prawdomówności Moskwy... Sankcje mamy w zanadrzu. Jesteśmy po konsultacjach z 28 stolicami. Ale to będzie dramat dla gospodarki wielu krajów, które dźwigają się z kryzysu. Dlatego wielu liderów europejskich omdlewa na samo słowo sankcje trzeciego stopnia - stwierdził komisarz Janusz Lewandowski. I konsekwentnie odmawiał ujawnienia, na czym polegać miałyby sankcje.

Unia oszacowała już, gospodarki których krajów wspólnoty najbardziej odczułyby ewentualny rewanż Rosji, na decyzję o sankcjach. Polski nie ma oczywiście w czołówce. Jesteśmy za to wśród tych, którzy szybko odczuliby skutki politycznego rewanżu Moskwy. - Wszystko jest oszacowane - podkreślał gość "Poranka Radia TOK FM".

Cienka czerwona linia

Lewandowski unikał odpowiedzi na pytanie, stawiane przez Tomasza Sekielskiego, gdzie jest granica, której przekroczenie przez Rosję oznaczałoby automatyczne wprowadzenie sankcji. Chętniej mówił o tym, że chęć ukarania Rosji nie powinna przegrać z ideą jednomyślnej Unii. - Inna jest wrażliwość na Ukrainę w Polsce, a inna na przykład w Hiszpanii. Ale to nie może być tak, że Polska ugniata kolanem inne kraje, które lękają się sankcji, bo ich gospodarki podnoszą się z kryzysu. Decyzja o zaostrzeniu sankcji to musi być wspólne dzieło wszystkich unijnych stolic, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie.

Więcej o: