Era postantybiotykowa? "Staliśmy się beztroscy. Nie będziemy mieli czym leczyć błahych zakażeń"

- Zaczęliśmy antybiotyki stosować wszędzie. Nadmiernie w medycynie, profilaktyce, weterynarii i w innych gałęziach produkcji. Byliśmy beztroscy. Nie wprowadziliśmy restrykcyjnych programów polityki rejestracyjnej - mówiła w radiu TOK FM prof. Waleria Hryniewicz, przewodnicząca Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków, konsultant krajowy w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej. Komentowała najnowszy raport WHO alarmujący, że znaleźliśmy się w erze postantybiotykowej.

Ponieważ występuje coraz więcej szczepów bakterii odpornych na działanie antybiotyków, istnieje niebezpieczeństwo, że coraz częściej infekcje bakteryjne u ludzi będą kończyły się zgonem. Dotyczy to także zakażeń bakteryjnych, które można było do tej pory stosunkowo łatwo zwalczać - alarmuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w najnowszym raporcie poświęconym odporności na antybiotyki. Wchodzimy w epokę postantybiotykową. Straciliśmy bardzo istotny element ochrony zdrowia - ostrzegają naukowcy.

"Trzeba było słuchać Fleminga"

- Przez lata WHO jedynie ostrzegała, że jeżeli czegoś nie zmienimy, dojdziemy do ery postantybiotykowej. W tym raporcie mówi wyraźnie, że już się w niej znajdujemy. Wszystko przez bagatelizację sprawy. W laboratoriach podejrzewano, że coś się dzieje, ale firmy farmaceutyczne uspokajały wprowadzaniem na rynek nowych leków. Ten dobrobyt się skończył, wiele lat temu mieliśmy jeszcze leki, które były jeszcze w archiwach firm farmaceutycznych i zostały troszkę udoskonalone, i powolutku wchodziły na rynek. Doszło do nadużywania. Zachłysnęliśmy się sukcesem antybiotyków. Nie słuchaliśmy odkrywcy penicyliny Aleksandra Fleminga, który już w czasie swojego wykładu noblowskiego przestrzegał, że nieświadomy, niemądry człowiek będzie jej nadużywał i powstanie oporność. I tak się stało. Wiedzieliśmy, że jak wprowadzaliśmy nowy antybiotyk na rynek, to już były szczepy oporne, tylko to były pojedyncze szczepy - mówiła na antenie TOK FM prof. Waleria Hryniewicz, przewodnicząca Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków.

- Czy za to odpowiadają lekarze, którzy lekkomyślnie je przepisywali i pacjenci źle je przyjmowali? - pytał prowadzący program Jakub Janiszewski. - Odpowiedzialność za tę sytuację to odpowiedzialność zbiorowa. Wiadomo było, że bakterie będą się bronić. Ale problemem było to, że zaczęliśmy antybiotyki stosować wszędzie. Nadmiernie w medycynie. Nadmiernie w profilaktyce. Nadmiernie w weterynarii i w innych gałęziach produkcji. Byliśmy beztroscy. Nie wprowadziliśmy restrykcyjnych programów polityki rejestracyjnej, polityki refundacyjnej, która powinna być bardzo elastyczna i reagować na dane, które przychodzą z monitoringu oporności - mówił prof. Hryniewicz.

"Sukces medycyny stał się jej przekleństwem"

Profesor przypominała, jak ważne dla zachowania zdrowia są tak podstawowe kwestie jak dbałość o higienę, w tym o częste mycie rąk. Jednocześnie zwróciła uwagę, jak kluczowe jest uczestniczenie w programach szczepień. - Szczepienia ochronne eliminują szczepy wielooporne i zmniejszają liczbę zakażeń. To szaleństwo, że ludzie myślą, że szczepionki można sobie podarować. To dzięki szczepionkom nie chorujemy, bo mamy tzw. odporność populacyjną - mówiła przewodnicząca Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków.

- Ale musimy pamiętać, że ta nowa fantastyczna medycyna jednocześnie zwiększa również ryzyko zakażeń: mamy procedury inwazyjne, diagnostyczne, wiemy, że nawet przy drobniutkich uszkodzeniach tkanek bakterie, które zasiedlają skórę, mogą się tam znakomicie znaleźć i wywołać zakażenie. Mamy pacjentów z niedoborami odporności, ratujemy 500-gramowe noworodki, gdzie układ immunologiczny jest niewykształcony. Sukces medycyny spowodował również, że nadużywano antybiotyków i to teraz właśnie obraca się przeciwko samej medycynie, bo nie będziemy mieli czym leczyć nawet błahych zakażeń - mówiła profesor na antenie TOK FM.