Sikorski ostro o b. kanclerzu Niemiec: Emerytowani politycy nie zawsze zarabiają pieniądze w pachnący sposób

Różnice z Berlinem ws. Rosji? - Każdy kraj ocenia sytuację przez pryzmat swoich interesów - mówi w wywiadzie dla "Newsweeka" Radosław Sikorski, ostro krytykując byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera za jego związki z Putinem. Szef MSZ przyznaje też, że przez lata w UE przestał być eurosceptykiem. Zaznacza jednak, że to strefa euro musi teraz przekonać Polaków, że warto do niej wchodzić.

- Obłapianie się z prezydentem Putinem, gdy jego podwykonawcy trzymali na Ukrainie zakładników OBWE, w tym Niemców, nie świadczy o dobrym smaku. Emerytowani politycy imają się różnych zajęć i nie zawsze zarabiają pieniądze w pachnący sposób - tak szef polskiej dyplomacji komentuje w rozmowie z "Newsweekiem" publiczne wyrazy sympatii, jaką darzą się Władimir Putin i Gerhard Schroeder.

Były kanclerz Niemiec, obecnie przewodniczący komitetu akcjonariuszy spółki Nord Stream, należącej w 51 proc. do Gazpromu, świętował urodziny w towarzystwie prezydenta Rosji :

Sikorski dopytywany, czy stosunek do Rosji może podzielić raczej zgodnie współpracujące w UE Polskę i Niemcy, przyznaje, że "każdy kraj ocenia sytuację przez pryzmat swoich interesów", zaznacza jednak, że oba kraje "szukają równowagi w sprawie Ukrainy w postaci wspólnego unijnego mianownika".

"Unia jest lepsza niż sądziłem, przyznaję się do ewolucji poglądów"

Szef polskiej dyplomacji przyznaje też, że do Unii Europejskiej przekonał się późno. - Unia jest lepsza niż sądziłem, ale jeszcze nie tak dobra, jak mogłaby być. Przyznaję się do ewolucji poglądów w tej sprawie - podkreśla. Co pomogło w zmianie zdania? Przede wszystkim "praktyka współzarządzania Unią".

- Żadna unijna regulacja nie przechodzi bez polskiego wkładu. Dzięki temu, będąc średnim krajem europejskim, Polska ma większy wpływ na to, co się dzieje na kontynencie, niż gdybyśmy cieszyli się suwerennością w starodawnym rozumieniu - stwierdza Sikorski.

"Musimy spełnić kryteria, ale to strefa euro musi nas przekonać..."

Minister spraw zagranicznych był też pytany o kwestię wejścia Polski do strefy euro. Jak stwierdził, "gdyby nie kryzys strefy, spowodowany zresztą przez członków Eurolandu, to Polska już by tam była". Kryzys, według szefa MSZ, zmienił sytuację do tego stopnia, że choć Polska nadal musi spełnić kryteria, by wejść do eurozony, to jednak teraz "to strefa euro musi nas przekonać, że szaleństwa przeszłości nie powrócą".

- Dopiero wtedy my (...) możemy przekonać naszych obywateli, że warto przyjąć euro (...) - podkreśla Sikorski.

Więcej o: