Są miejsca na świecie, gdzie grunt zapada się szybciej, niż rośnie poziom morza. Najbardziej zagrożone są nadmorskie metropolie

W niektórych częściach globu grunt zapada się dziesięć razy szybciej, niż rośnie poziom wód. Ogromne miasta na wybrzeżach są najbardziej zagrożone zalaniem - alarmują naukowcy z instytutu badawczego Deltares w holenderskim Utrechcie.

Przemawiając na zgromadzeniu ogólnym Europejskiej Unii Nauk Geologicznych - pozarządowej organizacji naukowców europejskich zrzeszającej ok. 11 tys. badaczy - dr Gilles Erkens z instytutu Deltares wskazał przykłady zagrożonych miast. To m.in. Dżakarta, Ho Chi Minh (czyli Sajgon), Dhaka, Nowy Orlean i Bangkok, które - jeżeli nie podejmie się żadnych działań - prędzej czy później zostaną zalane.

- Zapadanie się ziemi i podnoszenie się poziomu morza to procesy, które następują równolegle. I oba przyczyniają się do jednego problemu: większych i bardziej długotrwałych powodzi o coraz większej głębokości - powiedział BBC dr Erkens .

Jak zapobiec zapadaniu się miast?

Publikacja dowodzonej przez niego grupy badaczy wskazuje nie tylko zagrożenie, ale i rozwiązania. Choć te są dość radykalne.

- Najbardziej rygorystyczne rozwiązanie - i najlepsze - to zaprzestanie pompowania wody pitnej ze źródeł podziemnych - choć wtedy oczywiście niezbędne będzie zdobycie innego źródła wody pitnej dla tych miast - przyznaje w rozmowie z BBC dr Erkens. Zaznacza jednak, że Tokio już to zrobiło. I Japończykom udało się w znacznym stopniu powstrzymać proces zapadania się gruntu, na którym stoi miasto.

Wenecja - pompowanie wody pogorszyło sytuację

Erkens wskazuje na jeszcze jeden przykład - Wenecję. Włoskie miasto zapadło się znacznie w ostatnim stuleciu właśnie ze względu na pompowanie wody spod ziemi. Kolejne badania, już po zaprzestaniu pozyskiwania w ten sposób wody pitnej, wykazały, że ten niebezpieczny proces został zahamowany, choć procesy geologiczne związane z położeniem geograficznym Wenecji u stóp Apeninów wciąż oddziałują na grunt, na którym leży miasto, przez co i tak zapada się o milimetr rocznie. Ale aktywność ludzka miała większe skutki.

Naukowcy dysponują obecnie bardzo dobrym narzędziem badania procesów zapadania się ziemi - podkreśla BBC. Specjalna technika radarowa InSAR (Interferometric Synthetic Aperture Radar) umożliwia nakładanie na siebie satelitarnych obrazów konkretnego obszaru, by potem wykryć nawet minimalne deformacje gruntu. Archiwum tych obrazów sięga 1990 r., dzięki czemu już możliwa jest analiza długotrwałych zmian.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: