Bielan: Wyborcy mogą odwrócić się od Korwina w ostatnich dniach. To szansa dla nas

Adam Bielan to jeden z głównych strategów Polski Razem Jarosława Gowina. Jest weteranem wielu kampanii wyborczych. Jak ocenia to, co robi Janusz Korwin-Mikke? Czy wyborcy Nowej Prawicy przejdą do PRJG? Co może spowodować, że partia Jarosława Gowina przekroczy próg i odniesie sukces?

Michał Kolanko: Czy oskarżenie Tomasza Tomczykiewicza o gwałt na kelnerce to już koniec kampanii Janusza Korwin-Mikkego?

Adam Bielan: Rozmawiałem w ostatnim czasie z wieloma ludźmi, którzy współpracowali lub wciąż współpracują z liderem KNP. I muszę przyznać, że niemal wszyscy trafnie przewidzieli, że coś takiego nastąpi.

Janusz Korwin-Mikke jest politykiem o publicystycznym temperamencie, on - w przeciwieństwie do innych - zamiast tonować swoje wypowiedzi w trakcie kampanii, jeszcze bardziej się nakręca. Jednocześnie bardzo często przekracza dopuszczalne granice debaty publicznej. To nie przypadek, że od 1993 r. bez powodzenia startuje w wyborach.

Ale sondaże z ostatnich miesięcy tym razem dają mu szansę.

- Na ten rezultat złożyło się kilka rzeczy. Po pierwsze, kampania jest teraz bardzo senna. Z jednej strony toczy się w cieniu wydarzeń za naszą wschodnią granicą. Z drugiej przypada na okres politycznego wyciszenia: Wielkanoc, kanonizacja Jana Pawła II, a później długi weekend majowy. To powoduje, że komuś takiemu jak Janusz Korwin-Mikke łatwiej się przebić. On swoimi bon motami przykuwa uwagę mediów i odbiorców, zwłaszcza młodych ludzi w internecie.

Są oczywiście jeszcze przyczyny strukturalne. Korwin z jednej strony przyciąga ludzi nastawionych wolnorynkowo, którzy są rozczarowani PO, a z drugiej - wyborców eurosceptycznych, dla których działania PiS nie są satysfakcjonujące.

Czy PRJG nie bije się przypadkiem o ten sam elektorat?

- Z badań wynika, że około 1-2 proc. wyborców to oddani fani, którzy nigdy Korwina nie opuszczą. Dla reszty jego elektoratu wypowiedzi obrażające kobiety, ludzi niepełnosprawnych czy skrajnie prorosyjska postawa w polityce międzynarodowej są dużym kłopotem i - jak sądzę - oni mogą się od KNP odwrócić w ostatnich dniach kampanii. Sondaże pokazują też, że to właśnie PRJG jest najpopularniejszą partią drugiego wyboru dla ludzi zdecydowanych głosować na KNP.

Spoglądając na kampanię nieco szerzej, co będzie kluczem do sukcesu PRJG?

- Przede wszystkim popularność naszych liderów: Gowina, Godsona, Migalskiego, Kowala i innych. Ale jest jeszcze coś innego: jesteśmy najmłodszym ugrupowaniem, które zarejestrowało listy wyborcze do PE w całym kraju. Mamy wciąż dużo mniejszą od naszych konkurentów rozpoznawalność marki. Ale to również oznacza spory potencjał wzrostu w ostatnim okresie kampanii.

Według badania CBOS po pierwszych wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 r. aż 58 proc. głosujących podjęło decyzję, komu udzielić swojego poparcia, dopiero w ciągu ostatnich dwóch tygodni kampanii, co trzeci wyborca podjął tę decyzję w ciągu ostatnich 48 godzin przed głosowaniem.

W Polsce grupa ludzi, którzy na bieżąco śledzą i interesują się polityką, to około kilkaset tysięcy osób, do miliona. Reszta "włącza" swoje zainteresowanie tylko w ostatnich etapach kampanii wyborczej. W tym roku będą to zapewne ostatnie trzy tygodnie, już po długim weekendzie majowym. Wtedy ludzie w pełni otworzą się na informacje z zewnątrz i wtedy będziemy mogli do nich dotrzeć z naszym programem.

Więcej o: