Wdowa po gen. Błasiku: Lasek opowiada bzdury, sam może zasiąść na ławie oskarżonych [WIDEO]

Czy słowo "siadajcie" zarejestrowane w kokpicie tupolewa tuż przed katastrofą w Smoleńsku mogło być poleceniem lądowania wydanym przez generałów? Tak uważa dr Maciej Lasek, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. - Niech nie opowiada tych wszystkich bzdur, bo w końcu to oni mogą zasiąść, ale przed prokuratorami lub na ławie oskarżonych, jeżeli będą dalej insynuować takie brednie dotyczące mojego męża - mówiła Ewa Błasik w wywiadzie dla TVP Info i RMF FM.

Zdaniem wdowy po generale Andrzeju Błasiku nie ma żadnych dowodów na to, że słowo "siadajcie" zostało w ogóle wypowiedziane w kokpicie prezydenckiego samolotu. - Mikrofony zbierały tło. Ja osobiście słyszałam różne szmery, różne wypowiedzi, kiedy przesłuchiwałam w prokuraturze te stenogramy. Słyszałam tam nawet, że ktoś mówi, iż wybiera numer 48, czyli świadczy o tym, że dzwoni do Polski - tłumaczyła Ewa Błasik. - Na pewno to były odgłosy z salonki, z korytarza, z toalety. Po prostu mikrofony były bardzo czułe i zbierały jakieś głosy pasażerów, którzy byli poza kokpitem - przekonywała.

>

Zaatakowała także dr. Macieja Laska, który utrzymuje, że "siadajcie" w lotniczym żargonie może być poleceniem lądowania. - Tam nie było wideokamery i pan Lasek niech nie opowiada tych wszystkich bzdur, bo w końcu to oni mogą zasiąść, ale przed prokuratorami lub na ławie oskarżonych, jeżeli będą dalej insynuować takie brednie i takie bzdury dotyczące mojego męża - ostrzegała.

Nie liczy na przeprosiny

Przyznała też, że nie spodziewa się przeprosin ze strony Rosjan, którzy bezpodstawnie oskarżali jej męża o to, że na pokładzie tupolewa był pijany. - Ja na pewno nie doczekam się żadnych przeprosin ze strony Rosjan. Oczekuję mądrych decyzji ze strony polskich władz, polskich polityków i polskich dziennikarzy. Mam na myśli to, żeby już więcej nie zachowywali się tak bezmyślnie. Trzeba mieć jakiś swój rozum, rozsądek. Można tym Polakom wszystko już wmówić? - pytała.

"Mąż nie był żołnierzem PiS. Służył Polsce"

Zaapelowała również o poparcie specjalnej sejmowej uchwały autorstwa PiS, która miałaby upamiętniać ofiary tragedii w Smoleńsku. - To jest jedyna opcja polityczna, która od początku stanowczo broni prawdy - mówiła o partii Jarosława Kaczyńskiego. - Pragnę tutaj zaapelować do wszystkich polityków. Mój mąż nie był żołnierzem Prawa i Sprawiedliwości. Był oficerem naszej ojczyzny. Służył Polsce i wszyscy powinniśmy się solidarnie zmobilizować, aby już nie było takich politycznych przepychanek - mówiła.

Ciepłe słowa Anny Komorowskiej

Wdowa po gen. Błasiku wspominała też wizytę w Smoleńsku z pierwszą damą Anną Komorowską i słowa, jakie prezydentowa miała wtedy wypowiedzieć. - Patrząc mi w oczy powiedziała: "Przecież pani wie najlepiej, jak jest prawda. Pani najlepiej znała swojego męża" - podsumowała Ewa Błasik.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: