Libicki o proteście rodziców niepełnosprawnych dzieci: Zaczynają się wzajemne oskarżenia, ten protest się wypala [U LISA]

- Zaczynają się już wzajemne oskarżenia, gdzieś niknie pewien główny problem. To dla mnie dowód, że ten protest się wypala - mówił o proteście rodziców niepełnosprawnych dzieci w programie ?Tomasz Lis na żywo? senator PO Filip Libicki. - Sprawa jest jasna: los tych ludzi leży w rękach wrażliwych polityków - zaznaczyła posłanka Solidarnej Polski Beata Kempa.

- Zanim doszło do ostrej fazy protestu, czyli pozostania w Sejmie, prosiliśmy pana premiera kilkukrotnie o informacje, co w tej sprawie można zrobić. Odbywały się posiedzenia komisji, na których padały różne deklaracje i w końcu ci rodzice nie mogli już dłużej słuchać albo obietnic, albo pustych słów i skończyło się na takim proteście - mówiła Beata Kempa.

- Sprawa jest jasna: los tych ludzi leży w rękach wrażliwych polityków. Możemy się zżymać, ale będzie zależał od tego, czy znajdzie się 232 polityków, którzy nacisną zielony guzik i poprawią los tych osób - zaznaczyła posłanka, odnosząc się do tego, czy protest rodziców niepełnosprawnych dzieci może być apolityczny.

"Na pomoc dla niepełnosprawnych wydajemy co roku 11 miliardów złotych"

- Na obecnym etapie powinna się zebrać sejmowa komisja, ale pod jednym warunkiem - żeby ten protest nie trwał w Sejmie, ale w jakimś innym miejscu, np. w Ministerstwie Pracy. Zaczynają się już wzajemne oskarżenia, gdzieś niknie pewien główny problem. To dla mnie dowód, że ten protest się wypala - mówił senator Filip Libicki.

- Każdy, nawet najbardziej chwalebny i oczekiwany postulat nie powinien być realizowany w taki sposób, że blokuje się budynki publiczne, a szczególnie budynek parlamentu - zaznaczył. - To nie są te metody, to nie jest ten sposób postępowania. Ja rozumiem tę dramatyczną sytuację, ale ona do takiego postępowania nie uprawnia - podkreślił Libicki, tłumacząc, dlaczego jego zdaniem Sejm nie jest odpowiednim miejscem na prowadzenie protestu.

Libicki zauważył też, że sytuacja osób niepełnosprawnych w Polsce zmieniła się na przestrzeni lat, ale o tym nie mówi się głośno. - Stwarzanie takiej atmosfery, że przez 25 lat nie wydarzyło się nic dla poprawy sytuacji osób niepełnosprawnych, jest drastycznym zafałszowaniem rzeczywistości - mówił. - Na pomoc dla osób niepełnosprawnych, jeśli zliczyć wszystkie kwoty, które są wydawane co roku w Polsce, jest 11 miliardów złotych. Ja nie mówię, że to jest wystarczająco, ale podaję konkretną kwotę - dodał polityk PO, poruszający się na wózku inwalidzkim.

"Gdzie jest pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych pan Duda?"

Na inny aspekt problemu zwróciła też uwagę działaczka SLD Katarzyna Piekarska. Jej zdaniem problem tkwi nie tylko w wysokości zasiłków, ale też braku odpowiedniej ilości ośrodków, w których mogłyby przebywać osoby niepełnosprawne. - Osoba niepełnosprawna nie musi być skazana na cztery ściany. Gdyby było więcej domów dziennego pobytu, te osoby mogłyby nawet na kilka godzin odciążyć swoich opiekunów i po prostu pójść do takiego domu - zauważyła Katarzyna Piekarska.

- Jest jeszcze jeden problem: gdzie jest pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych pan Duda? Ja go w ogóle przy tym nie widziałam - pytała. - To jest osoba, która od 2007 roku piastuje tę funkcję. Uważam, że on powinien zostać po prostu odwołany, skompromitował się - mówiła Piekarska.

"System istnieje, ale jest w budowie"

- System opieki nad osobami niepełnosprawnymi istnieje, ale jest w budowie. Trzeba zwiększyć koordynację tych elementów, takich jak miejskie ośrodki pomocy społecznej, pielęgniarstwo środowiskowe, aktywizacja zawodowa itp. To jest wieloelementowy system, w którym jest wiele różnych zasiłków, skomplikowane uprawnienia. On jest mało czytelny, nie ma w nim synergii, więc poza zupełnie fachowymi kwestiami nawoływaliśmy przede wszystkim do tego, żeby powstał partyjny zespół parlamentarny, który pomoże w tych negocjacjach i pomoże wypracować ustawę - tłumaczył prof. Jan Hartman, przewodniczący krajowej rady politycznej Twojego Ruchu.

- My uważamy, że tego protestu w ogóle by nie było, gdyby rząd był mniej arogancki i po prostu rozmawiał. Gdyby te rozmowy były prowadzone racjonalnie i spokojnie, systematycznie od dłuższego czasu, nie byłoby tego konfliktu. Rząd niepotrzebnie skąpi pieniędzy, bo te wydatki się zwrócą - dodał.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

 

Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>>

 

Jeżeli masz telefon Windows Phone, kliknij tutaj >>>

 

Jeżeli masz iPhone'a, aplikację znajdziesz pod tym linkiem >>>