Jednak nie Sikorski. Były premier Norwegii Jens Stoltenberg będzie nowym szefem NATO

To już oficjalna wiadomość: Jens Stoltenberg, były premier Norwegii, będzie nowym szefem NATO. Wcześniej mówiło się, że to stanowisko może objąć Radosław Sikorski. Ale to nie koniec europejskiej gry o wysokie stanowiska, w której uczestniczy szef polskiego MSZ.

Jens Stoltenberg był od wielu dni uznawany za faworyta do zastąpienia Andersa Fogha Rasmussena. Ale wydawało się, że decyzja zostanie ogłoszona dopiero 1-2 kwietnia, w trakcie spotkania ministrów spraw zagranicznych NATO w Brukseli. Stało się inaczej. Jak informował hiszpański dziennik "La Vanguardia", to przyspieszenie miało być wynikiem działań USA i Niemiec.

Kim jest Stoltenberg?

Stoltenberg z wykształcenia jest ekonomistą, a jego ojciec był ministrem spraw zagranicznych Norwegii.

Przyszły szef NATO dwukrotnie pełnił funkcję szefa rządu Norwegii - w latach 2000-2001 i później 2005-2013. Jest liderem norweskiej Partii Pracy, przestał być premierem po wyborach parlamentarnych we wrześniu ubiegłego roku. W trakcie kampanii wyborczej zyskał międzynarodową sławę, gdy w ramach PR-owskiej akcji przez kilka godzin udawał taksówkarza w Oslo. Reakcje pasażerów jego taksówki nagrywano, a klip z ich udziałem stał się hitem tamtej kampanii.

To jednak nie pomogło Stoltenbergowi, który po wyborach został specjalnym wysłannikiem ONZ do spraw zmian klimatycznych.

W komentarzach wokół jego kandydatury podkreślano wielokrotnie, że za jego rządów Norwegia systematycznie zwiększała wydatki na zbrojenia i wspierała operacje NATO w Afganistanie i Libii.

Stoltenberg miał oficjalne poparcie Camerona i... Sikorskiego

W tym tygodniu oficjalnego poparcia kandydaturze Norwega udzielił premier David Cameron. W środę przyznał: "Myślę, że to byłby znakomity kandydat. Pracowałem z nim i uważam, że byłoby dobrze, aby ktoś sprawujący władzę przez tyle lat objął to stanowisko". Stoltenberg był premierem przez prawie 10 lat. Jak poinformowała w środę agencja Reuters, zarówno USA, jak i Niemcy popierają jego kandydaturę.

Oficjalnego wsparcia udzielił także szef polskiego MSZ Radosław Sikorski, wymieniany w mediach jako główny kontrkandydat Stoltenberga. "Dziękuję za uznanie, ale Jens Stoltenberg będzie naprawdę dobrym sekretarzem NATO" - napisał Sikorski na Twitterze.

Głosy poparcia dla Sikorskiego jako nowego szefa NATO pojawiały się nawet w Norwegii. Pisał o tym m.in. opiniotwórczy dziennik "Bergens Tidende". Również francuski "Le Monde" wspominał, że polski minister byłby lepszy niż Stoltenberg.

Kandydatura Sikorskiego w nowych warunkach geopolitycznych miała sens: jest zaangażowany w sprawę Ukrainy, doskonale zna region, a jego twarda retoryka i stanowisko wobec Rosji idealnie pasują do sytuacji, w której komentatorzy po obu stronach Atlantyku mówią o powrocie do geopolitycznego starcia z Rosją.

Zakulisowe rozgrywki do ostatniej chwili

Dlaczego decyzja o nominacji na szefa NATO nie została ogłoszona 1-2 kwietnia, tak jak pierwotnie przewidywano? Na to przyspieszenie mogła wpłynąć napięta sytuacja międzynarodowa i kryzys wokół Ukrainy. Jak pisze "La Vanguardia", to działania USA i Niemiec przyczyniły się do przyspieszenia tempa.

W ostatnich tygodniach medialne spekulacje o kontrkandydatach dla Stoltenberga - przede wszystkim o Sikorskim - znacznie się zintensyfikowały, ale wygląda na to, że były to tylko dyskusje medialne. Nie ma wątpliwości, że znaczenie szefa polskiego MSZ na arenie międzynarodowej - nie tylko w Brukseli - mocno wzrosło na tle kryzysu ukraińskiego, a przede wszystkim jego udziału w negocjacjach opozycji z prezydentem Janukowyczem. To jednak nie wystarczyło, by jego kandydatura wyszła poza spekulacje.

Sikorski szefem unijnej dyplomacji?

Sikorskiemu pozostały teraz dwie drogi, jeśli chodzi o karierę międzynarodową. Po wyborach do Parlamentu Europejskiego dojdzie do nowego rozdania najważniejszych unijnych stanowisk - przewodniczącego Rady Europejskiej i szefa unijnej dyplomacji.

To ostatnie stanowisko mogłoby przypaść Sikorskiemu, który jest dużo bardziej wyrazistą postacią niż Catherine Ashton. Sikorski jako lider unijnej dyplomacji mógłby dać działaniom Unii nowy impet. Ale zgodnie z najczęściej powtarzanym scenariuszem, tak się nie stanie.

Dlaczego? Jeśli chadecja zwycięży w wyborach do PE, to szefem Komisji zostanie - według najnowszych spekulacji - kandydat EPL Jean Claude-Juncker. Wtedy - zwyczajowo - szefa unijnej dyplomacji wskazuje druga co do liczebności frakcja w PE. W tym przypadku byliby to socjaliści (PO jest we frakcji chadeków, czyli w Europejskiej Partii Ludowej).

Może ONZ?

Spekulowano także, że Radosław Sikorski mógłby być nowym sekretarzem generalnym ONZ. Ale on sam kilka miesięcy temu zaprzeczył, że aspiruje do tej funkcji. Po wyborach do PE sytuacja może się jednak zmienić, jeśli to kandydat socjalistów zostanie reprezentantem UE na świecie.

Jak widać, europejskie i światowe perspektywy ministra spraw zagranicznych wcale nie są pewne. I być może okaże się, że Sikorski pozostanie na stanowisku do wyborów parlamentarnych w Polsce w 2015 roku.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: