Berlin planuje ostre kontrole zasiłków na dzieci imigrantów m.in. z Polski. Kary? "Czasowy zakaz wjazdu"

- Rząd niemiecki planuje zaostrzyć ściganie imigrantów pobierających zasiłki na dzieci - wynika z ujawnionego przez media rządowego raportu. Jego twórcy zwracają uwagę, że sporo dzieci, które otrzymują zasiłek, nie mieszka w Niemczech. W grupie tej jest blisko 29 procent dzieci z Polski i Czech, z Rumunii prawie 10 procent. Zasiłek na dzieci jest "często jedynym widocznym źródłem dochodów rodziny".

Będą zaostrzenia ustawodawcze dotyczące pobierania świadczeń przez obcokrajowców, Bild, szczególnie przez tzw. migrantów zasiłkowych m.in. z Rumunii i Bułgarii - pisze w weekendowych wydaniach kilka dzienników (Neue Presse Rheinische Post oraz magazyn Focus). Informacje te pochodzą z poufnego dokumentu opracowanego na konsultacje rządowe przez specjalną komisję. Nad projektem rząd będzie obradował w środę.

"Wabią imigrantów, by ich wyzyskiwać"

Szef MSW Thomas de Maiziere (CDU) zapowiedział tymczasem, że zamierza zastosować środki przeciwko najmowaniu taniej siły roboczej w Rumunii i Bułgarii. W rozmowie z "Rheinische Post" minister spraw wewnętrznych zauważył, że "istnieje tu w Niemczech celowe wabienie migrantów w celu wyzysku w pracy". Trzeba temu przeciwdziałać, ale bez szkody dla unijnego prawa do swobodnego przemieszczania się w granicach wspólnoty, zaznaczył szef MSW. Trzeba też, dodał, "dokładnie przyjrzeć się ludziom i strukturom, które z niskich pobudek i z premedytacją werbują i wykorzystują obcokrajowców".

Udział biorą w tym także Niemcy, zaznaczył de Maiziere. "Nie może być tak, że przyjeżdżają oni tutaj bez znajomości języka, a pojawiają się w Urzędzie Pracy z wzorowo wypełnionymi wnioskami o zasiłek na dzieci czy zezwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej", krytykował minister w rozmowie z "Reinische Post".

Ostre kontrole przy pobieraniu zasiłku na dzieci

Berlin zamierza podjąć działania mające na celu zapobieganie nieuzasadnionemu, a nawet wielokrotnemu pobieraniu zasiłków na dzieci. Gminy w Niemczech najbardziej dotknięte migracją zasiłkową otrzymają od rządu pomoc finansową na przyszły rok w wysokości 200 mln euro. Zasiłki wypłacane są w Niemczech na 14,4 mln dzieci, z czego 660 tys. pochodzi z innych krajów, gros z nich z dotkniętych ubóstwem państw południowoeuropejskich oraz nowych państw członkowskich UE.

Z upublicznionego dokumentu wynika, że sporo dzieci, które otrzymują zasiłek, nie mieszka w Niemczech. W grupie tej jest blisko 29 procent dzieci z Polski i Czech, z Rumunii prawie 10 procent. Zasiłek na dzieci jest "często jedynym widocznym źródłem dochodów rodziny" i tworzy, być może, dodatkowe bodźce do emigracji zasiłkowej, można przeczytać w poufnym dokumencie. Jego autorzy powołują się na dane z urzędów powiatowych. Z dokumentu wynika też, że niektórzy migranci wielokrotnie składają wnioski o zasiłek na dzieci, są wśród nich też tacy, którzy dzieci nie mają.

Czasowe zakazy wjazdu do Niemiec i ostre kontrole

Dziennik "Passauer Presse" wyczytał z upublicznionego dokumentu, że Berlin generalnie nie zamierza tworzyć barier w korzystaniu z prawa swobodnego przemieszczania się po UE, lecz chce jedynie zwalczać nadużywanie systemów opieki społecznej. W sprawozdaniu komisja proponuje, aby osoby składające wniosek o zasiłek na dzieci podawały swój osobisty numer identyfikacyjny. W przypadku wypłaty zasiłku na dzieci przebywające za granicą kontrole te będą zaostrzone. Przypadki oszustw i nadużyć w korzystaniu z unijnej swobody wyboru miejsca pobytu w UE muszą być skutecznie zwalczane np. "czasowymi zakazami wjazdu" do Niemiec, proponuje komisja.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed
Więcej o: