Władze Malezji: Nie mamy potwierdzenia, że znaleziono szczątki samolotu

Czy miejsce wskazane przez Australijczyków jako to, gdzie mogą znajdować się szczątki zaginionego 14 dni temu boeinga 777, rzeczywiście może mieć jakikolwiek związek z samolotem linii Malaysian Airlines? Na razie nie ma na to żadnych dowodów - poinformowały dziś malezyjskie władze.

- Dostaję raporty w tej sprawie od samego rana. Nie ma żadnego potwierdzenia tych informacji - poinformował media Hishammuddin Hussein, minister obrony, zajmujący się również transportem.

Przypomnijmy - boeing 777 z 239 osobami na pokładzie zaginął 8 marca zaledwie w niespełna godzinę po starcie ze stolicy Malezji - Kuala Lumpur. Miał dotrzeć do Pekinu. Od 14 dni trwają międzynarodowe poszukiwania choćby szczątków maszyny, które na razie nie przyniosły jednak żadnego rezultatu.

Niemalże codziennie pojawiają się jednak nowe doniesienia i hipotezy o tym, co mogło stać się z zaginionym samolotem. Mówi się o ataku terrorystycznym, porwaniu samolotu do Afganistanu czy też wypadku na samym pokładzie boeinga.

W ostatnich dniach światową opinię publiczną zelektryzowały zaś doniesienia Australijczyków. W czwartek bowiem tamtejsza Rada Bezpieczeństwa Morskiego udostępniła zdjęcia wykonane przez satelity, na których znajdowały się dwa obiekty unoszące się ponad 2,5 tys. kilometrów od wybrzeży Australii.

Jeden z nich miał około 24, a drugi - 5 metrów długości. Według specjalistów - oba mogły należeć do zaginionego samolotu Malaysian Airlines. Jak na razie jednak to tylko przypuszczenia. Do tej pory nie udało się potwierdzić, że dryfujące na Oceanie Indyjskim szczątki rzeczywiście należały do zaginionego samolotu.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: