Putin jak ojciec chrzestny? Cimoszewicz: To raczej towarzystwo wzajemnej adoracji KGB z paranoicznym rozumieniem świata

- To początek nowej epoki w polityce zagranicznej Rosji - skomentował w Poranku Radia TOK FM aneksję Krymu Włodzimierz Cimoszewicz, były szef polskiej dyplomacji. Jego zdaniem może to ugodzić zwłaszcza w Unię Europejską. - Jeśli Unia Europejska zachowa się kunktatorsko, straci moralny i polityczny tytuł do mówienia o wartościach, praworządności. Ryzykuje straszliwie - wskazywał senator.

Wczoraj Władimir Putin podpisał traktat o przyjęciu Krymu do Federacji Rosyjskiej . - To, co się w tej chwili stało, to początek nowej epoki w polityce zagranicznej Rosji opartej na zupełnie innej filozofii - podkreślił w Poranku Radia TOK FM Włodzimierz Cimoszewicz, senator i były szef polskiej dyplomacji.

"Unia ryzykuje totalną destrukcję swego pozaekonomicznego wymiaru"

- Tu nie chodzi o Krym - mówił jednak Cimoszewicz, rozszerzając perspektywę. - To, czy Krym należy do tego, czy innego państwa, z punktu widzenia układu geopolitycznego w Europie jest praktycznie bez znaczenia. Oczywiście to ma kapitalne znaczenie prawne, bo to pierwsza od początków II wojny światowej bezprawna aneksja części cudzego terytorium - dodał polityk.

Jego zdaniem konflikt na Krymie może ugodzić w całą wspólnotę europejską. - Jeśli Unia Europejska zachowa się kunktatorsko, niezgodnie z tak zwanymi wartościami, ryzykuje straszliwie - zaznaczył Cimoszewicz. - Ryzykuje totalną destrukcję swego pozaekonomicznego wymiaru. Przestańmy wówczas mówić, że występuje tu jakikolwiek element politycznej tożsamości. Unia straci moralny i polityczny tytuł do mówienia o wartościach, praworządności - mówił gość Poranka Radia TOK FM.

- Obawiam się, że politycy w Europie tego nie rozumieją, zabiegani za tymi codziennymi sprawami, tu kontrakt, tam sprawa, jeden miliard, drugi miliard - wskazywał senator. - Może się okazać, że akcja Putina przyniesie złowrogie konsekwencje dla Europy tylko dlatego, że ta nie rozumie sytuacji i nie potrafi się zachować - dodał.

"Towarzystwo wzajemnej adoracji KGB"

W "Gazecie Wyborczej" Adam Michnik przyrównał dziś Putina do ojca chrzestnego , bohatera powieści Mario Puzo. Zdaniem Cimoszewicza bardziej na miejscu są inne porównania. - Nie mówię tego z intencją poniżania, jednak jest to w większości towarzystwo wzajemnej adoracji KGB. To ludzie, którzy żyli w świecie tajnych służb, konspiracji. Paranoiczne rozumienie świata, tego, co dzieje się wokół Rosji, ma więc swoje źródła emocjonalne, psychiczne w ich życiorysie - tłumaczył senator.

- Oni byli wychowani w takim rozumieniu świata, byli przygotowani do robienia tego w świecie. Tak pojmowali działalność polityczną - zaznaczył Cimoszewicz. - Czy to ojciec chrzestny czy nie, te mechanizmy są złowrogie - dodał.

Sankcje? "Jeżeli to się na tym skończy, to będzie bulwersujące"

Cimoszewicz przyznał też, że sankcje wizowe i finansowe dla kilkunastu osób z rosyjskiej wierchuszki nałożone przez Unię Europejską są "żenujące". - Jeżeli to się na tym skończy, to będzie bulwersujące i będzie kompromitowało Europę - podkreślił gość Poranka Radia TOK FM.

Polityk nie chciał jednak powiedzieć, że postawą Europy jest rozczarowany. Podkreślał natomiast, że zwłaszcza w pierwszej fazie konfliktu Unia działała dość sprawnie, uznając choćby wejście nieoznakowanych wojsk na Krym za "agresję".

- Obawiałem się, że mogą kręcić - wyznał Cimoszewicz. - Zakaz agresji to podstawowa zasada prawa międzynarodowego, z drugiej strony w prawie międzynarodowym nie ma powszechnie obowiązującej definicji agresji. Czyli można zastanawiać się, czy coś jest agresją, czy nie. Stwierdzono jednak, że to agresja i to ma swoje konsekwencje. Mamy do czynienia z agresorem i mamy obowiązek odpowiedniego zachowania - skwitował gość Poranka Radia TOK FM.

Więcej o: