Pełczyńska-Nałęcz: Sankcje nie zmienią polityki Rosji. Pokazują jednak nasz stosunek do tego, co się dzieje

- Widzimy tak ogromną desperację Rosji, że sankcje mają niewielką szansę, żeby coś zmienić - przyznała w Poranku Radia TOK FM Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, wiceminister spraw zagranicznych. - One pokazują jednak stosunek świata zachodniego do tego, co robi Rosja - dodała.

Według wstępnych wyników wczorajszego referendum na Krymie 96,8 proc. mieszkańców półwyspu opowiedziało się za jego przyłączeniem do Rosji. Jak zareaguje świat? Dominika Wielowieyska w Poranku Radia TOK FM pytała o to Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, wiceminister spraw zagranicznych.

"Sankcje nie służą zmianie polityki Rosji"

- Dziś w Brukseli odbywa się rada ds. zagranicznych. Jednym z głównych punktów będzie Ukraina. Jak zapowiedziała Rada Europejska, jeśli dojdzie do referendum, będą kolejne sankcje - zaznaczyła Pełczyńska-Nałęcz. Jakie? - Trudno przesądzać. Jest niemal pewne, że to będzie co najmniej lista osób, które uzyskają zakaz wjazdu do Unii Europejskiej plus zamrożenie aktywów osób odpowiedzialnych za działania separatystyczne na Krymie i, ze strony rosyjskiej, za agresję militarną - tłumaczyła minister.

Wielowieyska powątpiewała jednak w skuteczność sankcji. Minęło przecież dostatecznie dużo czasu, by wycofać pieniądze z zachodnich banków. - Są aktywa, które można przemieścić, innych szybko przemieścić się nie da - odparła Pełczyńska-Nałęcz. - Osoby, które wiedzą, że będą uwikłane w takie działania, nie czekały na zapowiedzi unijne, wszystko zrobiły dużo wcześniej - dodała.

- Te sankcje nie służą zmianie polityki Rosji - podkreśliła minister. - Widzimy tak ogromną desperację, która nie liczy się z kosztami politycznymi i ekonomicznymi, że te sankcje mają niewielką szansę, żeby coś zmienić. Pokazują jednak stosunek świata zachodniego do tego, co robi Rosja. Pokazują, że świat zachodni uznaje to za nielegalne i stosownie reaguje - mówiła.

Rosjanie wejdą na Ukrainę? "To nie jest scenariusz wykluczony"

Pełczyńska-Nałęcz dodała, że polska dyplomacja, prócz sankcji, działa jeszcze w drugim nurcie. - To wsparcie stabilizacji, reform na Ukrainie, budowy demokratycznego kraju. Chodzi o pakiet finansowy, będziemy też starali się przekazywać nasze doświadczenia transformacyjne, zwłaszcza jeśli chodzi o reformę samorządową, bo ona jest niezwykle potrzebna na Ukrainie - wskazywała minister.

Prowadząca Poranek Radia TOK FM pytała także, na ile realna jest groźba, że na wschód Ukrainy wkroczą rosyjskie wojska. - To nie jest scenariusz wykluczony - przyznała Pełczyńska-Nałęcz. - Ale są inne scenariusze, które są równie niebezpieczne. Obserwujemy przenikanie ludzi z Rosji do wschodnich obwodów Ukrainy. Cywilów, którzy współuczestniczą w demonstracjach, prowokują i zachęcają do radykalizmu.

Ale tam na miejscu jest pewna pożywka, nie wszystko jest wykreowane z zewnątrz - dodała minister, przypominając o prorosyjskich nastrojach w niektórych częściach Ukrainy.

Więcej o: