Lis krytykuje Lecha Kaczyńskiego. Wielowieyska: "Nie podoba mi się to. Pisowska argumentacja"

"Polityka wschodnia Lecha Kaczyńskiego, choć oparta na dobrym instynkcie, była pasmem porażek, równie kompromitujących, co upokarzających" - pisze w "Newsweeku" Tomasz Lis. "Nie ma dziś sensu umniejszanie gestu prezydenta Kaczyńskiego. To pisowska argumentacja - kontrowała w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska.

W najnowszym "Newsweeku" Tomasz Lis krytykuje lansowaną przez prawicowych publicystów i polityków Prawa i Sprawiedliwości tezę, że w sprawach polityki wschodniej "Lech Kaczyński zawsze miał rację". - Lis idzie za daleko i to jest niedobre dla jedności polskiej polityki zagranicznej - stwierdziła jednak w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska. Co napisał naczelny "Newsweeka"?

"Zbankrutowała moralnie słuszna, ale politycznie naiwniutka koncepcja"

Zdaniem Lisa twierdzenie, że wydarzenia na Ukrainie dowodzą słuszności polityki prezydenta Kaczyńskiego jest "mało wyrafinowane". "Nie bagatelizuję ani banalnej słuszności owej tezy, a nie ważności gestu, jakim była demonstracja poparcia dla Gruzji zaaranżowana przez Lecha Kaczyńskiego. Polityka wschodnia byłego prezydenta, choć oparta na dobrym instynkcie, była jednak pasmem porażek, równie kompromitujących, co upokarzających. Prawidłowy instynkt rodził politykę doskonale nieskuteczną" - przekonuje szef "Newsweeka".

"Lata temu zbankrutowała moralnie słuszna, ale politycznie naiwniutka koncepcja jakiejś polityki pseudojagiellońskiej, w której ważne gesty i uzasadnione moralne odruchy plus zamaszysta retoryka towarzyszyły amatorskim działaniom" - zaznacza publicysta.

"Nie ma sensu umniejszanie gestu prezydenta Kaczyńskiego"

"Przypomnijmy, że gdy Kaczyński występował na wiecu w Tbilisi, prezydent Saakaszwili zaakceptował na spotkaniu z Sarkozym de facto ultimatum sprezentowane mu przez Moskwę. Gest prezydenta Kaczyńskiego, choć symbolicznie istotny, praktycznie był bez znaczenia" - wskazuje Lis.

- Na czym polega mój problem z tym komentarzem? Nie ma sensu dziś umniejszanie gestu prezydenta Kaczyńskiego - oceniła w Poranku Radia TOK FM Wielowieyska. - On był ważny, trudno się spodziewać, żeby prezydent Saakaszwili nie pojechał na spotkanie z Sarkozym. Ale ta demonstracja miała jednak znaczenie, więc mam taki wewnętrzny sprzeciw - stwierdziła publicystka.

"To przyjmowanie pisowskiej argumentacji"

Lis wytyka też w "Newsweeku" Kaczyńskiemu, że wspierał Wiktora Juszczenkę, który ogłosił ukraińskim bohaterem narodowym Stepana Banderę, co miało godzić w Polskę. - To prawda, ale nie podoba mi się to jako dowód na nieskuteczność prezydenta Kaczyńskiego - stwierdziła Wielowieyska. - Trzeba działać w ramach zakreślonych przez politykę. Wówczas opcja trzymania z Juszczenką była słuszna - podkreśliła.

- To przyjmowanie pisowskiej argumentacji. Nie podoba mi się to - dodała prowadząca Poranek Radia TOK FM. - To tak, jakby Lis zarzucał prezydentowi Komorowskiemu, że jakiś czas temu usiłował przeciągnąć Janukowycza na stronę Unii Europejskiej. Komorowski faktycznie starał się to robić. Dziś okazało się, że niewiele z tego wyszło, ale wówczas należało to robić - skwitowała publicystka.

Więcej o: