Po co PO Kamiński? Eksperci niezgodni: "To nagroda za krytykowanie PiS", "Dobry ruch", "Przyda się w kampanii"

Michał Kamiński został jedynką na lubelskiej liście PO do europarlamentu. Internet zareagował przypomnieniem przeszłości Kamińskiego, jednoznacznie prawicowej i dość kontrowersyjnej. Po co Platformie były spin doktor PiS? Odpowiadają politolodzy, prof. Andrzej Rychard z PAN, Norbert Maliszewski z UW i dziennikarz 300polityki i komentator polityczny portalu Gazeta.pl Michał Kolanko.

Prof. Andrzej Rychard, socjolog, Polska Akademia Nauk : Michał Kamiński na pierwszym miejscu lubelskiej listy PO do Parlamentu Europejskiego to dobry ruch z punktu widzenia interesu PO. Pokazuje zdolność przyciągania, a elektorat to widzi i docenia siłę, a nie bezsilność w polityce.

To może być ważniejszy sygnał niż zastanawianie się przez wyborców, czy pasuje, czy nie pasuje do PO. W tej chwili, przy niewyraźnym obrazie ideologicznym Platformy i komunikatach, jakie wysyła Kamiński, nie wydaje się, by był to polityk oddalony od PO.

I tak, może przyciągać potencjalny prawicowy elektorat. To jednak jest rozpoznawalne nazwisko, polityk znany i dobrze wypadający medialnie. Jeśli chodzi o kolejną zmianę barw politycznych - Kamiński niespecjalnie odstaje od typowej polskiej klasy partyjnej. Nielojalność partyjna nie jest czymś, co pogrąża w Polsce polityków. Na pewno to, co ma do powiedzenia w sprawie kampanii PO, jest warte wysłuchania, bo Kamiński ma ogromne doświadczenie w ich prowadzeniu. Choć będzie przede wszystkim, jak sądzę, robił kampanię sobie samemu. Ma spore szanse na mandat.

Dr Norbert Maliszewski, specjalista ds. marketingu politycznego, UW:

Kamiński na liście PO do europarlamentu to sytuacja trochę jak z "Misia" - jest to, zdaje się, nagroda za długotrwałe krytykowanie PiS niż jakiś skuteczny zabieg poprawiający notowania Platformy. Jeżeli weźmiemy pod uwagę ostatnie sondaże, to PO ma 18 mandatów, a ostatni biorący jest właśnie okręg lubelski. Dominują w nim wyborcy prawicy i wydawałoby się, że Kamiński mógłby zbierać jako były członek PiS dodatkowe głosy.

Ale pamiętajmy, że wybory do PE są niskofrekwencyjne i istotna jest mobilizacja twardych elektoratów. A ten zabieg niekoniecznie będzie dobrze widziany przez wyborców PO. To jak casus Krzaklewskiego z 2009 r. - były lider AWS wywołał ogromne kontrowersje - i nie zdobył mandatu, a wzięła go Elżbieta Łukacijewska - osoba rozpoznawalna w okręgu. A obecny czas to już nie 2009 rok, gdy PO miała 25 mandatów, PO nie góruje, tylko idzie łeb w łeb z PiS. Poparcie dla Platformy jest znacznie niższe, a zaczęło wzrastać dzięki sytuacji na Krymie. Zachowanie, które odciąga uwagę od tego, co jest źródłem wzrostów dla PO - twardej, dobrej ofensywy premiera [ws. Ukrainy - red.] jest tutaj błędem: podczas gdy czynnikiem rozgrywającym sondaże jest reakcja na kryzys, to mówi się dziś o Kamińskim, zamiast mówić o doświadczonych ekspertach na listach PO. Michał Kamiński nie tylko nie zmobilizuje do głosowania na Platformę, ale zmobilizuje elektorat PiS do działań negatywnych.

Michał Kolanko, 300polityka, Gazeta.pl:

Michał Kamiński na jedynce PO w okręgu lubelskim gwarantuje kilka rzeczy. Po pierwsze, kampania bardzo mocno się spolaryzuje - przede wszystkim w skali okręgu, ale nie tylko. Kamiński będzie ostro atakowany przez lewicę. Jest jednak mocną, wyrazistą postacią, rozpoznawaną w Lublinie. A to jest trudny region. Prognozy wskazują, że przy obecnych sondażach (jeszcze przed eskalacją kryzysu na Ukrainie) Platforma nie zyskuje w nim mandatu. Kamiński musi mieć bardzo dobrą kampanię, no i musi też liczyć na zmianę obrazu starcia PO-PiS na poziomie krajowym. Ale właśnie w prowadzeniu kampanii - na wszystkich poziomach - były spin doktor PiS może się Platformie bardzo przydać.

Bo partia Donalda Tuska ma niewielu fachowców, którzy mają tak dużą wiedzę na temat kampanii wyborczych jak Kamiński, od pomysłów na spoty po "zarządzenie przekazem" i reagowanie w sytuacjach kryzysowych. Zwłaszcza to ostatnie nie jest, jak się okazało, mocną stroną polityków PO. I przy tym wszystkim, na poziomie centralnym, może on bardzo wspomóc Platformę. To była zapewne jedna z przyczyn, dla których PO zdecydowała się wziąć go na listę. Jest to ryzykowne, bo wystawia PO na atak z lewej flanki, ale w pewnym sensie Tusk nie ma wyjścia: jeśli Platforma przegra te wybory, może to zmienić kształt sceny politycznej tak bardzo, jak sukces w wyborach parlamentarnych w 2007 roku.

Dr Wojciech Jabłoński, specjalista marketingu politycznego, dla PAP

PAP cytuje wypowiedzi o Kamińskim specjalisty marketingu politycznego, dr. Wojciecha Jabłońskiego. Jabłoński uważa, że Platforma nastawiona jest na konserwowanie układu dwóch rywalizujących partii na polskiej scenie politycznej. - To pewna demonstracja ze strony Platformy dla środowiska Jarosława Kaczyńskiego, że PO będzie wyłuskiwać tych ludzi, których Jarosław Kaczyński wyrzucił wcześniej z PiS albo którzy sami się z niego wyrzucili. Będzie ich wyłuskiwać i będzie te żywe propagandowe pociski wykorzystywać przeciw Kaczyńskiemu, z całą ich wiedzą na temat PiS i słabości prezesa - powiedział Jabłoński. - Wyborcy straszeni przez Platformę przyjściem PiS, żeby ten PiS nie wrócił, znajdą na listach byłych ludzi PiS. To jest nowa platformiana dialektyka - dodał.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: