"Prokuratura uznała, że zarzuty ws. dotacji są poważne. Sama rozszerzyła zakres sprawy"

- W tej sprawie najistotniejsze jest to, że Archidiecezja Warszawska nie jest podmiotem, który zgodnie z prawem może taką dotację otrzymać. Koniec i kropka - mówił Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny "Liberte!", w programie Agaty Kowalskiej "Post Factum". W sprawie kontrowersyjnej dotacji z Ministerstwa Kultury dla muzeum przy Świątyni Opatrzności prokuratura wszczęła już postępowanie.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych w Ministerstwie Kultury na udzielenie dotacji w wysokości łącznie 44 milionów złotych archidiecezji warszawskiej na muzeum przy Świątyni Opatrzności Bożej. Dokument od prokuratury z informacją o wszczęciu śledztwa opublikowało na swoim profilu facebookowym pismo "Liberte!", którego redaktor naczelny - Leszek Jażdżewski - złożył zawiadomienie w tej sprawie.

"Mogło dojść do złamania prawa"

- Bezpośrednią przyczyną złożenia doniesienia do prokuratury było przyznanie 6 mln zł dotacji na muzeum przy Świątyni Opatrzności kosztem bardzo wielu innych projektów, dotacji, której wysokość budziła co najmniej zdziwienie. I to wszystko byłoby jedynie nieprzyzwoitością, którą należało zganić, ale powziąłem domniemanie, że mogło dojść do złamania prawa - mówił w programie "Post Factum" Leszek Jażdżewski.

- Ponieważ bardzo podobną dotację w wysokości 4 mln zł NIK w 2012 roku zakwestionował, to znaczy zganił Ministerstwo Kultury za to, że taką dotację przyznało nie, jak się mówi, Muzeum Jana Pawła i Kardynała Wyszyńskiego, ale archidiecezji warszawskiej, bo to ona jest podmiotem, który otrzymał pieniądze na prace budowlane, co też budzi wątpliwości. Skoro NIK zakwestionował tamtą decyzję, to czemu i w tym roku, i w 2013 roku przekazano kolejne dotacje? - mówił.

Jażdżewski przyznał, że bardzo się cieszy, że prokuratura uznała, że zarzuty są poważne. - A nawet samodzielnie z własnej inicjatywy prokuratura rozszerzyła zakres tej sprawy także o rok 2008 i 30 mln zł, które zostały z Ministerstwa Kultury przekazane archidiecezji warszawskiej - dodał.

"Nie słyszałem, żeby dotację zwrócono"

- Tylko dlaczego doszukuje się pan w tej sytuacji popełnienia przestępstwa? - pytała prowadząca program Agata Kowalska. Jak przypomniała, NIK zwrócił uwagę m.in. na to, że dotacje na tego typu przedsięwzięcia nie powinny być realizowane z rezerw celowych. - Doszło do złamania nie jakichś tam regulacji, tylko rozporządzenia ministra z 2005 roku. Przekazano dotacje nieuprawnionemu podmiotowi, co znaczy, że te pieniądze w ogóle nie powinny były być przekazane w 2012 roku. Według opinii, którą ja otrzymałem z NIK, Ministerstwo Kultury przyznało, że doszło do złamania rozporządzenia. Ja nie słyszałem, żeby ta dotacja została zwrócona, a przecież tak powinno być - mówił Jażdżewski.

- To, że świątynia i muzeum są ze sobą nierozerwalnie związane, to stwierdziłem nie ja, ale arcybiskup Kazimierz Nycz, gdy chodziło o zapłacenie VAT od muzeum i wtedy fiskus przychylił się do tej interpretacji, że są to nierozerwalnie powiązane projekty. I od muzeum nie zapłacono VAT-u tak, jak nie płaci się VAT-u za budowę świątyni. Ale teraz, gdy muzeum otrzymało dotację od Ministerstwa Kultury, to okazuje się, że to jest rzecz zupełnie oddzielna. Ale w tej sprawie najistotniejsze jest to, że archidiecezja warszawska nie jest podmiotem, który zgodnie z prawem może taką dotację otrzymać, koniec i kropka - stwierdził Jażdżewski.

Więcej o: