Dziennikarze pracują nad yanukovychleaks. Ujawniają dokumenty: szef ochrony i pobicie dziennikarki?

Yanukovychleaks.org to adres strony, która powstała krótko po tym, jak 22 lutego Wiktor Janukowycz zniknął z Kijowa, a tłum antyrządowych demonstrantów wszedł do jego rezydencji. Na terenie jego posiadłości znaleziono blisko 200 teczek z dokumentami. Teraz dziennikarze pracują nad ich skanowaniem i umieszczaniem w internecie.

22 lutego ochrona wpuściła najpierw dziennikarzy, a później uczestników antyrządowych protestów na teren opuszczonej przez Wiktora Janukowycza podkijowskiej rezydencji. Internet błyskawicznie obiegły zdjęcia luksusowych przedmiotów, jakimi otaczał się prezydent. Jednak znacznie ważniejsze od repliki antycznych ruin czy złotego pudełka na chusteczki okazały się dokumenty, które znaleziono w willi. Część z nich rzuca nowe światło na sprawę pobicia dziennikarki Tetiany Czornowił.

Dziennik ochroniarza. To on pobił dziennikarkę?

Najnowsze materiały opublikowane na yanukovychleaks.org to zapiski szefa prezydenckiej ochrony Konstantyna Kobzara. Oficjalnie objął to stanowisko w 2011 r., jednak jak wynika z ujawnionych dokumentów, już dwa lata wcześniej kierował ochroną Janukowycza. Jak twierdzą ukraińskie media, do jego obowiązków mogło należeć znacznie więcej niż dbanie o bezpieczeństwo prezydenta.

W internecie opublikowano jego notatki i dokumenty , z których - jak sugerują dziennikarze - może wynikać, że to jego ludzie stoją za pobiciem w grudniu dziennikarki Tetiany Czornowił. Na pewno dziennikarka była dla szefa prezydenckiej ochrony istotną osobą i znajdowała się pod obserwacją.

W jego zapiskach można znaleźć takie frazy: Czornowił poszła na Majdan. 23:10 wyłączyła telefon. 23:50 włączyła przy ul. Chreszczatyk. 23:50 rozpoczęta operacja oczyszczania. 01:00 wykonane. Na stronie zawierającej te notatki nie ma daty, jednak na podstawie innych zapisków można wnioskować, że informacje o "operacji oczyszczania" pochodzą z końca grudnia. Tetiana Czornowił została pobita 25 grudnia przez dwóch mężczyzn, którzy spowodowali wypadek, a następnie wyciągnęli ją z samochodu. Czornowił pisała m.in. o majątku Wiktora Janukowycza i związanych z nim ludzi.

Strzelcy na Majdanie i faktura za dzika

Jakie jeszcze dokumenty znaleziono u Janukowycza? Jednym z pierwszych, jaki wypłynął, był materiał przedstawiający szczegóły rozmieszczenia wokół placu Niepodległości w Kijowie strzelców wyborowych i otwarcia ognia do demonstrujących tam ludzi. Choć media pisały ostrożnie, że "nie można zweryfikować jego prawdziwości", wizja 22 tys. milicjantów, w tym około 2 tys. funkcjonariuszy służb prewencyjnych Berkut, wspieranych przez wozy bojowe, była szeroko komentowana. Dokument opublikował w internecie były wiceminister spraw wewnętrznych Hiennadi Moskal.

Ukraińskie media chętnie pisały też o prezydenckich fakturach, które udało się znaleźć. Jeden z rachunków opiewa na kwotę 12 mln dolarów w gotówce. Inna faktura na 10 mln dolarów. Na zasłony do "sali rycerskiej" poszło 80 tys. euro. 1,1 mln euro poszło na rośliny. 115 tys. dolarów poszło na posąg dzika. Na jednym z dokumentów odnotowana jest wypłata 32 tys. hrywien (4 tys. dolarów) na "łapówki" potrzebne do przetargu.

Zatopione segregatory, ślady ognisk

To zaledwie fragment tego, co znaleziono w Meżyhirii. W zbiorniku wodnym na terenie rezydencji zatopiono dziesiątki segregatorów i teczek. W wielu z nich znajdowały się rachunki i faktury.

Wewnątrz domu dziennikarze też znaleźli papiery. Wiele z nich było rozsypanych, na niektórych widać nadpalone fragmenty. O próbach niszczenia dokumentów mogą też świadczyć ślady ognisk, o czym pisali aktywiści i dziennikarze.

To właśnie przedstawiciele mediów (m.in. Hromadske.TV, Radio Swoboda, Czesno, KyivPost) zajęli się suszeniem, układaniem i katalogowaniem znalezionych dokumentów. Część z nich trafiła już na stronę yanukovychleaks.org. Jak zapowiadają jej twórcy, wkrótce opublikują kolejne materiały.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację na Ukrainie? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: