Dziennikarz przycisnął "nieoznakowanego": "Nie, nie mogę... Nie powiem". A w końcu: "Tak, jesteśmy Rosjanami"

Nie mogę - wzbraniał się przed dziennikarzem jeden z nieoznakowanych żołnierzy, którzy stacjonują na Krymie. W końcu przyznał - Jesteśmy Rosjaninami. A jeszcze wczoraj Władimir Putin twierdził, że "zbrojne grupy, które przejęły władzę na Krymie, to lokalne siły samoobrony, nie żołnierze rosyjscy". I wysyłał dziennikarza "do sklepu z mundurami"...

Dziennikarz Ukrstreem.tv chciał udowodnić, z jakiej armii są żołnierze, którzy przedostali się w ostatnich dniach przez ukraińsko-rosyjską granicę. Na pierwsze pytanie żołnierz uśmiechnął się i powiedział: "Nie mogę, nie jesteśmy oznakowani".

Reporter dalej pytał go, "z jakiej jest armii?". Żołnierz odpowiedział pytaniem "nie możesz sam odgadnąć?". Po chwili dodał, że "naszym zadaniem jest nic nie mówić". Dziennikarz nie odpuścił i dalej pytał "czy jesteście lokalnym wojskiem?". W końcu żołnierz nie wytrzymał. - My? Jesteśmy Rosjanami.

"Lokalne siły samoobrony"

Na Krymie Rosja rozmieściła setki swoich żołnierzy. Oficjalnie jednak nie jest to rosyjska armia, żołnierze nie mają żadnych oznaczeń na mundurach. Wielokrotnie byli też pokazywani obok samochodów GAZ-2975 Tigr, które są produkowane dla rosyjskiej armii.

Wczoraj podczas konferencji Putin zapewniał. - Zbrojne grupy, które przejęły władzę na Krymie, to lokalne siły samoobrony, nie żołnierze rosyjscy. - Rosja nie rozpatruje wariantu przyłączenia Krymu. Tylko sami obywatele w warunkach bezpieczeństwa i swobodnego wyrażania swojej woli mogą decydować o swojej przyszłości - mówił.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: