Mer Lwowa: Secesja regionu? Pierwsze słyszę, bzdura

- Sytuacja we Lwowie jest stabilna, wszystko OK - mówił w Radiu TOK FM Andrij Sadowy, mer Lwowa. Zaprzeczał doniesieniom, jakoby manifestanci ogłaszali secesję regionu. - Pierwszy raz o tym słyszę. Bzdura - komentował Sadowy.

Rano w Kijowie sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu . Mówi się już o kilkudziesięciu zabitych i grasujących w mieście snajperach. Jeszcze niedawno gorąco było też we Lwowie, gdzie w nocy z wtorku na środę w zamieszkach nazwanych "nocą gniewu" rannych zostało 30 osób.

"Ulice miasta są patrolowane, noc upłynęła spokojnie"

- Sytuacja we Lwowie jest stabilna, wszystko OK - uspokajał dziś na antenie Radia TOK FM Andrij Sadowy, mer Lwowa. - Jak wiecie, dwa dni temu były problemy, gdy ludzie byli w napięciu z powodu sytuacji w Kijowie. U nas była noc gniewu, ale dziś samorząd kontroluje sytuację. Ulice miasta są patrolowane, noc upłynęła spokojnie. Ludzie rozumieją sytuację, większość policjantów współpracuje z miastem. Problemów nie ma, zapraszamy na kawę - mówił Sadowy.

Secesja regionu? "Bzdura"

Wczoraj pojawiły się informacje, że przeciwnicy władz zajęli siedziby delegatur niektórych urzędów centralnych oraz ogłosili powołanie Rady Ludowej i wyjście regionu spod władzy prezydenta Janukowycza. - Pierwszy raz o tym słyszę. Bzdura - żachnął się Sadowy. - Ukraina to niepodzielne państwo i Lwów jest w nim ważnym miastem. Lwów jest, był i będzie za całą Ukrainą. Jesteśmy razem i w tym jest nasza siła - tłumaczył.

Jego zdaniem pogłoski o secesji Lwowa to sprawka "prowokatorów z Rosji". - Dziś na Ukrainie wszyscy jesteśmy razem. Są oligarchowie, którzy chcą, żeby ludzie byli niewolnikami pracującymi dla nich. Z tego nic nie wyjdzie. Ukraińcy to wolni ludzie i my protestujemy. Tak, sytuacja jest trudna, ale to nasze państwo i powinniśmy iść drogą niepodległości. Niektórzy myśleli, że to będzie państwo jednego człowieka. To się nie uda. To państwo dla ludzi. I świat to zobaczy - mówił Sadowy.

Mer mówił także, że wielu mieszkańców miasta pojechało wspomóc protestujących na Majdanie. - Nie ma we Lwowie rodziny, której przedstawiciel nie byłby na Majdanie w Kijowie. Kto jest we Lwowie, dba o porządek i bezpieczeństwo w mieście - powiedział.

Więcej o: