"Sankcje dla oligarchów? Jak je nałożyliśmy na Białoruś, to tamtejsi biznesmeni śmiali nam się w twarz"

- Boję się scenariusza, który był na Białorusi. Tam były sankcje, ponad dekadę Zachód izolował Białoruś. Tylko co z tego, jeśli białoruscy biznesmeni związani z władzą śmiali nam się w twarz? - zastanawiała się w TOK FM Małgorzata Nocuń z "Nowej Europy Wschodniej".

Teraz swoich ulubionych audycji możesz słuchać dzięki nowej aplikacji na urządzenia mobilne!>>>

Jutro spotkają się szefowie MSZ państw UE, żeby dyskutować na temat objęcia winnych przemocy w Kijowie sankcjami, takimi jak zakaz wjazdu do UE i zamrożenie aktywów. - Sankcje są zawsze pewnego rodzaju ostatecznością. Bardzo długo Unia Europejska, jej dyplomacja, także polska, stawiała na dialog i rokowania. Widać natomiast, że ukraińskie elity rządzące nie chcą tego dialogu. I widać to po ostatniej nocy i eskalacji w Kijowie. Janukowycz ma krew na rękach - trzeba to jasno powiedzieć - stwierdziła w Radiu TOK FM Małgorzata Nocuń z "Nowej Europy Wschodniej".

Jej zdaniem w planowaniu objęcia jakiegoś kraju sankcjami trzeba się zastanowić, kto na Ukrainie jest oligarchą. Czyli kogo takie sankcje mają dotknąć. - A pierwszym ukraińskim oligarchą jest Janukowycz - stwierdziła Nocuń. - To człowiek, który jako prezydent, a wcześniej jako gubernator Doniecka dorobił się ogromnych pieniędzy. Tylko on tych pieniędzy nie ma ot tak sobie, na kontach. Depozytariuszem jego majątku jest np. jego syn i żeby zablokować biznes Janukowycza, to syn musiałby być też objęty sankcjami. Te sankcje trzeba dobrze i mocno przemyśleć - podkreśliła komentatorka.

"Boję się scenariusza białoruskiego"

Kogo jeszcze miałyby objąć sankcje? - Mówi się, że w pierwszej kolejności Witalija Zacharczenkę, czyli szefa ukraińskiego MSW. To on wydaje rozkazy Berkutowi, więc jest bezpośrednio odpowiedzialny za to, że na ulicach padają strzały - stwierdziła Nocuń. - Ale jest wielu ludzi w ukraińskich elitach władzy, którzy odpowiadają za to, co się dzieje na Ukrainie i tworzą tzw. rodzinę Janukowycza. Trzeba bardzo dobrze te elity prześledzić.

- Boją się scenariusza, który był na Białorusi - przyznała publicystka. - Tam były sankcje, ponad dekadę Zachód izolował Białoruś. Tylko co z tego, jeśli białoruscy biznesmeni związani z władzą śmiali nam się w twarz - spokojnie często wjeżdżali do UE i te listy były dosyć dziurawe - przyznała. - Nawet jak ktoś był na czarnej liście, mógł przekroczyć granice Unii. To były skandale. No ale cóż - sankcje są na papierze, skandal wybucha na chwilę, natomiast poszczególni ludzie przekraczają granice.

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow już przestrzegł państwa zachodnie przed - jak to określił - natrętnym pośrednictwem na Ukrainie. Obarczył też Zachód współodpowiedzialnością za obecne wydarzenia w Kijowie.

Więcej o: