Ks. Sowa: "Hipokryci krytykują Zdrojewskiego za muzeum w Świątyni Opatrzności. Sami garściami czerpią z dotacji"

Ksiądz Kazimierz Sowa w Radiu ZET ostro odpowiedział na krytykę Ministerstwa Kultury za przyznanie 6 mln zł dotacji dla muzeum w Świątyni Opatrzności Bożej. - Dla mnie bulwersująca jest hipokryzja środowisk, które garściami czerpią z dotacji ministra kultury, a dzisiaj oskarżają ministra Zdrojewskiego - powiedział ksiądz w rozmowie z Moniką Olejnik.

- Ta dotacja jest przeznaczona na cel społecznie użyteczny - argumentował Sowa. Jego zdaniem kwota dotacji nie jest duża w porównaniu z innymi budowanymi w Polsce muzeów. - Muzeum Historii Żydów Polskich, fantastyczna inicjatywa, 200 milionów. Muzeum II Wojny Światowej, 250 milionów. Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku - koło 100 milionów. Nie bądźmy hipokrytami - mówił Sowa.

- Jeżeli państwa polskiego nie stać na dofinansowanie Muzeum Jana Pawła II i Kardynała Wyszyńskiego, to dzieje się coś złego. Dla mnie jest to przykład hipokryzji - podsumował.

Dokument ONZ o pedofilii "mało przemyślany"

- To jest jeden z najmniej przemyślanych dokumentów ONZ - powiedział ks. Sowa, krytykując raport jednej z komisji Organizacji Narodów Zjednoczonych, która wezwała Kościół katolicki do skuteczniejszej walki z pedofilią i ukrywaniem przypadków pedofilii przez hierarchów kościelnych.

- Do końca ubiegłego roku wśród reprezentantów krajów, które m.in. pracowały nad tym raportem, byli przedstawiciele krajów tak miłujących prawa dzieci i młodzieży jak Syria i Arabia Saudyjska. Tak się złożyło, że ta agenda dość sceptycznie się wypowiada na przykład przeciwko niewolniczej pracy dzieci, które wypływają z pewnych kulturowych kodów czy zwyczajów właśnie w krajach muzułmańskich, a dość ochoczo zabrała się za Kościół katolicki - podkreślił Sowa.

"To jest szczyt bezczelności"

Monika Olejnik zapytała, dlaczego w Polsce zwierzchnicy księży, którzy dokonali czynów pedofilskich, nie zgłaszają tego do prokuratury. - W polskim prawodawstwie nie ma obowiązku - odpowiedział Sowa. - Chyba musimy rozdzielić dwie rzeczy. W rozumieniu polskiego prawodawstwa duchowny nie jest urzędnikiem, ale rzeczywiście ma pani rację, moralny obowiązek ciąży na każdym księdzu i na każdym biskupie - dodał.

- To dla mnie szczyt bezczelności, żeby powiedzieć, że my nie mamy obowiązku, żeby zgłaszać do prokuratury - powiedziała Monika Olejnik. - Nie, to nie jest szczyt bezczelności, tylko to jest konstatacja prawna. Natomiast jeszcze raz powtarzam, że istnieje moralny obowiązek. Problem jest w systemie prawnym, który tego nie precyzuje - argumentował Sowa.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

 

Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>>

 

Jeżeli masz telefon Windows Phone, kliknij tutaj >>>

 

Jeżeli masz iPhone'a, aplikację znajdziesz pod tym linkiem >>>

Więcej w Radiu ZET

Więcej o: