Niemcy mają pierwszą internetową giełdę kobiecego mleka. Lekarze: Obcy pokarm może być niezdrowy dla niemowląt

Giełda kobiecego mleka funkcjonuje jak każda inna giełda internetowa. Już wcześniej matki karmiły swoje dzieci mlekiem innych kobiet, kontaktując się przez portale społecznościowe. Teraz służy im do tego specjalne forum. Eksperci ostrzegają jednak przed ryzykiem, jakie niesie ze sobą podawanie mleka innej kobiety swojemu dziecku.

Giełdę muttermilch-boerse.de założyła Tanja Mueller z Hamburga, chcąc pomóc kobietom mającym nadmiar pokarmu lub szukającym pokarmu dla swoich dzieci. Cenę mleka kobiety ustalają same - ceny świeżego pokarmu wahają się od 3 do 7 euro za 100 ml.

Mleko zamrożone można dostać już nawet za 1 euro. Dzięki stosowaniu suchego lodu mleko może być nawet przesyłane pocztą, choć właściwie giełda była pomyślana jako platforma służąca lokalnym kontaktom. Według założeń, matki miały sobie przekazywać mleko bezpośrednio.

Mleko obcej kobiety może szkodzić dziecku

W poradnikach i w mediach wciąż podkreśla się, że dla niemowląt nie ma lepszego pokarmu niż mleko matki i nikt tego nie podważa. Pediatrzy ostrzegają jednak przed karmieniem dzieci mlekiem obcych kobiet. Jak zaznaczył w oświadczeniu Związek Lekarzy Pediatrów, obcy pokarm może być dla niemowląt niezdrowy albo wręcz niebezpieczny.

- Kobiety dawczynie mogą przyjmować leki lub używki i cierpieć na zakaźne choroby, jak AIDS czy żółtaczka - zaznacza Wolfram Hartmann, prezes zrzeszenia zawodowego lekarzy. Mleko kobiece nie jest w żaden sposób poddawane niezależnym kontrolom. Sama matka, nabywając mleko, nie jest w stanie sprawdzić, czy obcy pokarm nie jest przypadkiem szkodliwy dla jej dziecka.

Jak twierdzi Hartmann, nawet mleko od zdrowej matki, bez żadnych skażeń czy toksyn, może ulec zepsuciu w czasie transportu. Poza tym kobiecy pokarm musi być dokładnie dostosowany do wieku niemowlęcia, gdyż na przykład pokarm matki, która ma kilkumiesięczne dziecko, ma skład niewłaściwy dla dziecka nowo narodzonego.

Związek Lekarzy Pediatrów radzi matkom, aby w przypadku, gdy same nie mają wystarczająco dużo pokarmu, sięgały raczej po mleko w poszku.

Wzajemne zaufanie to jeszcze za mało

- Mleko to płyn fizjologiczny i zawsze może w nim być coś, czego tam być nie powinno - zaznacza ginekolog prof. Klaus Vetter. Jest on rzecznikiem prasowym Narodowej Komisji Naturalnego Karmienia w Federalnym Instytucie Oceny Ryzyka (BfR).

- Giełdy kobiecego pokarmu działają na bazie wzajemnego zaufania i nikt nie może być pewien, czy oferowany pokarm nie zawiera np. wirusa HIV czy kiły - ostrzega prof. Vetter.

- Jeśli nawet kobiety oferujące pokarm twierdzą, że poddawały się testom w okresie ciąży, zawsze pozostaje ryzyko, którego nie można wykluczyć - podkreśla prof. Vetter. Teoretycznie bowiem kobiety mogą zarazić się już po urodzeniu dziecka.

A więc okazywanie dokumentów, takich jak książeczka zdrowia, matki nie daje żadnej gwarancji, że podawanie jej mleka dziecku będzie bezpieczne. Po prostu ze względu na ochronę danych osobistych nie wpisuje się tam informacji, czy ktoś jest nosicielem wirusa HIV albo innych chorób.

Przyjęte we wschodnich Niemczech

Podawanie niemowlętom mleka obcych kobiet nie jest nowym pomysłem. Wcześniej znana była instytucja mamki; kobiety, która karmiła powierzone jej dzieci. Po roku 1919 w Niemczech powstał pierwszy bank kobiecego pokarmu, założony przez pediatrę Marie Elise Kayser w Magdeburgu. Do dziś takich banków przetrwało niewiele, większość we wschodniej części Niemiec. W zachodnich Niemczech bank mleka działa tylko w Monachium.

Gromadzone w bankach mleko pochodzi od przebadanych kobiet, które muszą spełnić określone warunki, aby oddać pokarm. Ich mleko jest pasteryzowane i zamrażane. Służy do odżywiania wcześniaków lub słabych dzieci, których matki same nie mają pokarmu.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed
Więcej o: