Czempiński: W moich kategoriach Kukliński to zdrajca. Nie wierzę, żeby nie brał pieniędzy

- Zdrada płk. Kuklińskiego była pewnym aktem odwagi, nie ma wątpliwości. Amerykanie ponosili wtedy w Polsce porażki, pięciu aresztowanych - powiedział gen. Gromosław Czempiński w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu Zet. - W moich kategoriach jest to jednak zdrajca. Nie wierzę, żeby nie brał pieniędzy - dodał.

Gen. Czempiński wypowiedział się w Radiu Zet na temat premiery filmu "Jack Strong", opowiadającego historię płk. Ryszarda Kuklińskiego: - To, że w filmie jest przedstawiany jednoznacznie, to rozumiem, bo potrzebujemy bohaterów. Więc nie dziwię się, że w tej konwencji jest napisany scenariusz i tak zrobiony film - powiedział Monice Olejnik.

- Natomiast ludzie ze służb mają wątpliwości, kim był naprawdę i co sobą reprezentował Kukliński. Nam jest trudno myśleć o nim w kategoriach bohatera. Dla oficera wywiadu zdrada to zdrada. Oczywiście pobudki mogą być różne, ale cały jego "background", to, jak zaczął współpracować z Amerykanami, jest trudne do zaakceptowania - dodał.

"Kukliński wiedział, że zbliża się koniec"

Zdaniem gen. Czempińskiego współpraca z Amerykanami "była jednak pewnym aktem odwagi". - To, kiedy zaczął współpracę z wywiadem i na czyje zlecenie, to osobny temat - wyraził swoje wątpliwości.

Stwierdził też, że jego zdaniem Kukliński mógł współpracować z wywiadem USA już od czasów wojny w Wietnamie. - Zrozumiałbym, gdyby to zrobił w latach 60. To były niedobre lata. Czechosłowacja, antysemityzm w Polsce [Inwazja wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, postawy antysemickie po 1968 roku - przyp. red.]. Wtedy to było uzasadnione - dodał. Generał podkreślił jednak, że pułkownik do końca utrzymywał, że zaczął współpracę dopiero w latach 70. - Zrobił to po nowym otwarciu? To jest zastanawiające - podsumował Czempiński.

- Ja akurat miałem szczęście czy nieszczęście, że pracowałem przez trzy lata w kontrwywiadzie wojskowym w czasie, kiedy Amerykanie ponieśli największe porażki w Polsce. Pięciu aresztowanych - zaznaczył generał. - Nie będę podawał nazwisk, bo według współczesnej konwencji to powinni być bohaterowie. Nie dziwię się więc, że Kukliński zdawał sobie sprawę, że zbliża się dla niego koniec - podsumował.

"Powiedzcie mi tylko jedno, czy brał pieniądze?"

- W moich kategoriach, niestety, jest to zdrajca - odpowiedział Czempiński, gdy Monika Olejnik spytała go o jego prywatny stosunek do działań Kuklińskiego. - Rozmawiałem z Amerykanami na ten temat. Oni mówili: "Pomóż nam w tej sprawie". Ja odpowiadałem: "Powiedzcie mi tylko jedno, czy brał pieniądze. Czy to był Wietnam, czy potem?" Oni odpowiadali: "Zadaliśmy ci pytanie, Gromek, odpowiedz na nie". Ale na moje nie odpowiadali - powiedział.

- Nie wierzę, żeby nie brał pieniędzy - dodał, gdy dziennikarka spytała go o wątpliwości dotyczące działalności pułkownika. - To jest nie do wyobrażenia. Należy spytać, czy się wyróżniał standardem życia czy nie. Ale on jest bohaterem. Przekazał największą ilość znakomitych informacji wojskowych Układu Warszawskiego. Jednak wtedy było wielu takich ludzi. Dlaczego oni się nie przyznają? Dlaczego inni nie zgłaszają się i nie mówią: "Myśmy to robili wtedy, co Kukliński, albo i wcześniej"? - zakończył.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: