"Napięcia na linii państwo-Kościół? Wywołują je ci, którzy chcą zaistnieć przez konflikt z Kościołem i moralnością"

- Obecne relacje państwo-Kościół w Polsce są "zewnętrznie poprawne", nacechowane szukaniem spokoju i unikaniem zadrażnień - uważa abp Józef Michalik. W wywiadzie udzielonym KAI przewodniczący Episkopatu Polski przekonuje, że napięcie w tych stosunkach wywołują osoby, które "wybrały drogę do zaistnienia poprzez konflikt z Kościołem i moralnością".

Metropolita przemyski uważa, że sytuacja Kościoła w przestrzeni publicznej staje się coraz trudniejsza, z powodu znacznie większej aktywności "pewnych grup ideologicznych i ich interesów kwestionujących dotychczasowy porządek".

Zdaniem abp. Józefa Michalika "stosunki Kościoła z państwem wymagają poszerzenia o wymiar odpowiedzialności za wizję Polski, narodu, przyszłości. Chodzi także o obserwację tego, co się dzieje z moralnością, stanem duchowym i kulturą narodu i do czego prowadzą pewne wydarzenia lub tendencje oraz spojrzenie na to, co decyduje, że jesteśmy Polakami".

W tym kontekście, zdaniem Michalika, trzeba wspomnieć o godności narodu i patriotyzmie, który jest "przez niektóre wpływowe środowiska laicystyczne pomijany lub nawet zwalczany". - Na taką postawę nie możemy patrzeć spokojnie, gdyż patriotyzm oznacza bezinteresowną troskę o tożsamość narodu, szacunek dla drugiego, dla sąsiada, innych wyznań i narodowości. Znamy to z naszej historii. Trzeba tych wartości strzec. Zawsze będzie nas niepokoić, jeśli coś w tej dziedzinie jest nie w porządku - powiedział przewodniczący KEP.

"Chcą się wypromować na walce z Kościołem"

Przewodniczący Episkopatu stwierdził, że ostatnie miesiące charakteryzują się "pewnym napięciem we wzajemnych stosunkach nie tyle państwa i Kościoła, co pewnych grup ideologicznych i ich interesów kwestionujących dotychczasowy porządek".

- Napięcie to wynika głównie z powodu ideologizacji i jest w interesie chcących się wypromować ludzi. Chcą oni w ten sposób zaistnieć, a przecież mogliby to wykorzystać w pozytywny sposób, angażując się na rzecz rozwiązania jednego z problemów, które tego wymagają. Oni jednak wybrali drogę do zaistnienia poprzez konflikt z Kościołem i moralnością, chcą tej konfrontacji. Zaistnieją, ale i w starożytności był ktoś, kto trudnił się podpalaniem, byle zaistnieć - powiedział abp Michalik.

Zdaniem metropolity przemyskiego postawa "tolerancji wobec promowanego zła" nie sprzyja budowaniu autorytetu władzy publicznej. - Godzimy się często na tolerowanie błazenady. Człowiek dorosły patrzy na to z uśmiechem, ale młody, naiwny, może taką postawę naśladować. To nie jest zdrowe. Niepokoją przypadki niepowagi na stanowiskach publicznych. Nawet ironia powinna do czegoś prowadzić. Błazen kulturalny może jest potrzebny, ale nie może przekraczać granic - powiedział abp Michalik.

I znowu o gender

Metropolita zaznaczył, że "następuje przebudzenie ludzi wobec kolejnej ideologii [gender - red.], którą próbuje się narodowi zaproponować". - A Polacy na ideologie reagują jednoznacznie i na tę ideologię też tak zareagowali: że jest to coś, co chce się narzucić niezależnie od prawdy - dodał.

W opinii przewodniczącego KEP, w przestrzeni publicznej zauważalne jest także coraz częstsze kwestionowanie zasad moralności i praw natury. - Prawd wiary ludzie niewierzący dziś nie kwestionują, bo nie mają do tego żadnego tytułu. Mocno kwestionują natomiast zasady etyki, moralności, prawo Boże, prawo natury. Także tu Kościół nie może milczeć, musi odpowiadać na te prowokacje. To ich bardzo drażni, bo cały program tej ideologicznej indoktrynacji wtedy pada, szkoda, że przy okazji poranią wielu ludzi - powiedział abp Michalik.

Więcej o: