Meksykański nastolatek wypił roztwór metamfetaminy na przejściu granicznym z USA. Kilka godzin później już nie żył

16-letni Meksykanin Cruz Marcelino Velazquez przekraczał granicę w San Diego z dwiema butelkami. Próbując przekonać pograniczników, że wiezie sok jabłkowy, wypił solidny łyk roztworu. Krótko potem zaczął krzyczeć z bólu i wydawać niesprecyzowane okrzyki o ?chemikaliach?. Kilka godzin później zmarł. Autopsja wykazała, że 16-latek wypił silnie skoncentrowany roztwór metamfetaminy.

Pochodzący z Tijuany Velazquez zwrócił uwagę pograniczników na przejściu granicznym w San Diego. Jeden z inspektorów wylał odrobinę płynu z niesionej przez chłopca butelki, licząc na to, że błyskawicznie się on skrystalizuje, co wskazałoby obecność rozpuszczonego narkotyku.

Jednak tak się nie stało, a urzędnik - wyczuwając owocowy zapach - oddał chłopcu butelki. Chciał się jednak dowiedzieć, czy Velazquez pracuje w USA - co naruszałoby warunki posiadanej przez niego wizy. Nakazał przeprowadzenie chłopca do oddzielnego pomieszczenia. Gdy znów padło pytanie o butelki, chłopak upił z jednej z nich.

Metamfetamina z butelek Velazqueza rzeczywiście się skrystalizowała - ale później. Już po wszystkim inspektor, który dokonał nieudanego testu, został "poinformowany przez przełożonego, że to, co zrobił, nie jest właściwym sposobem wykrywania metamfetaminy - stwierdza raport.

Wypił metamfetaminę i zmarł

Velazquez po wypiciu płynnej metamfetaminy zaczął krzyczeć z bólu i wydawać niesprecyzowane okrzyki o "chemikaliach". Wołał też po hiszpańsku" "Moje serce". Kilka godzin później zmarł w szpitalu.

Raport z sekcji zwłok młodego Meksykanina nie daje powodów do przypuszczeń, że to pogranicznicy kazali chłopcu napić się z pełnej narkotyku butelki. Nie określa też, czy mieli możliwość go powstrzymać przed próbą udowodnienia, że jego picie nie jest trefne. Rzeczniczka amerykańskiej agencji Customs & Border Protection, kontrolującej przejścia graniczne, nie skomentowała wyników śledztwa.

Szmugiel w butelkach po sokach

San Ysdiro, najbardziej uczęszczane przejście graniczne w USA, w ostatnich pięciu latach stało się jednym z głównych korytarzy przemytu metamfetaminy na skutek działań prężnego kartelu Sinaloa. Krystaliczna metamfetamina wędruje przez granicę rozpuszczona w wodzie i wlana dla niepoznaki do butelek po sokach owocowych czy kanistrów od benzyny. Po przemyceniu do USA narkotyk jest ponownie krystalizowany.

Regularnie, kilka razy w tygodniu, na przejściach granicznych w San Diego łapane są dzieci. Liczba takich przypadków "alarmująco wzrasta" - mówił już w zeszłym roku agencji PA Joe Garcia, odpowiadający w za sprawy amerykańskiego urzędu ds. imigracji w tym przygranicznym porcie. Nastolatki dostają za jednorazową podróż przez granicę od 50 do 200 dolarów.

Chcesz na bieżąco śledzić sytuację za granicą? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: