Jak wynika z relacji "Dziennika Łódzkiego", Katarzyna Michalak wyszła ze sklepu i przeszła przez osiedlową ulicę do swojego samochodu. Na ulicy nie było pasów, ale zgodnie z prawem można było przejść przez jezdnię. W okolicy znajdował się patrol policji, który zauważył p. Katarzynę. Policjanci poprosili ją o dokument tożsamości, a następnie wypisali mandat w wysokości 20 złotych za "przechodzenie przez jezdnię nieprostopadle".
- Nie było w pobliżu pasów, nie było ruchu, nie przebiegałam między autami, nie szłam środkiem ulicy. Nie chodzi mi o kwotę mandatu, ale o sam fakt postępowania policjantów. To absurd - powiedziała pani Katarzyna. Dodała też, że złożyła już skargę do komendanta powiatowego policji w Zgierzu.
- Jeżeli ukarany nie zgadza się z decyzją funkcjonariusza, zawsze może odmówić przyjęcia mandatu i skierować sprawę do sądu. W tej konkretnej sytuacji piesza przyznała się do popełnienia wykroczenia - skomentowała sprawę nadkom. Liliana Garczyńska z KPP w Zgierzu. - Nieprawidłowe przechodzenie przez jezdnię pozostaje jedną z głównych przyczyn wypadków, stąd taka reakcja policjantów. Wszystkie zastrzeżenia wyjaśnimy podczas postępowania skargowego - dodała.
Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>
Rosja wystrzeli kolejne potężne rakiety. Są 10 razy szybsze od dźwięku
Awaria na Bałtyku i wygięta kotwica w chińskim statku. Kapitan komentuje
Fala krytyki po prośbie partnerki Łukasza Ż. "Szczyt bezczelności"
Prawybory w KO. Trzaskowski oficjalnym kandydatem na prezydenta Polski [NA ŻYWO]
Tusk podsumował prawybory w swojej partii. "Tak wygląda demokracja"