Mazurek ostro przepytuje Kanię o "Resortowe dzieci": Ta książka to szantaż: Nie jesteś nasz, to zlustrujemy Ci rodziców

"Piszecie tylko o ludziach, z którymi się nie zgadzacie", "Kłania się stara zasada Goeringa: To ja decyduję, kto jest Żydem. Wy decydujecie, kto jest resortowym dzieckiem" - wytyka Dorocie Kani, współautorce książki, Robert Mazurek w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Kania próbuje się bronić: "Szantaż? My nie zajmowaliśmy się grzebaniem w życiorysach..."

"Jaki miała na ciebie wpływ partyjność jednego z rodziców?" - zaczyna wywiad Robert Mazurek. "Żaden" - przyznaje od razu Dorota Kania, współautorka książki "Resortowe dzieci" - przestawiono w niej znanych dziennikarzy i publicystów, którzy - według autorów - odnieśli sukces w III RP dzięki powiązaniom ich rodziców z władzami PRL. Na okładce książki znalazły się wizerunki m.in. Janiny Paradowskiej, Tomasza Lisa, Jerzego Baczyńskiego, Adama Michnika i Jacka Żakowskiego.

Choć od razu na początku wywiadu Kania przyznaje, że na nią partyjność rodzica nie miała wpływu, to dalej wielokrotnie powtarza, że wspólnie z Jerzym Targalskim i Maciejem Maroszem, skupili się na ludziach, którzy robili karierę w III RP, a "którzy karierę zawdzięczają związkom rodzinnym". Dodaje, też "że przecież każdy socjolog powie, że ma znaczenie z jakiego domu ktoś wyszedł, gdzie się wychował".

Himalaje hipokryzji

"A Targalski? Przecież pisząc taką książkę Targalski wznosi się na Himalaje hipokryzji i komunizmu" - atakuje Mazurek, przypominając przynależność Targalskiego do PZPR oraz o partyjne zaangażowanie jego ojca. Kania nie widzi tu sprzeczności. - Nie dostrzegam w tym hipokryzji. (...) Dlaczego mam go teraz lustrować? - pyta zdziwiona.

Mazurek punktuje, że Kania w książce skupiła się tylko na tych, z którymi się ideologicznie nie zgadza. "Jak nie jesteś prawicowy, to zlustrujemy Ci starych i nazwiemy 'resortowym dziecku'. Super." I zaraz wylicza pominięte w książce postaci z prawej strony: Bronisław Wildstein, Krzysztof Czabański, publicysta "wSieci", Marcin Wolski, felietonista "Gazety Polskiej"...

Robert Mazurek w obszernym wywiadzie nie ukrywa sceptycyzmu: "Mówisz to serio?", "No proszę Cię..".

- Jest wiele innych osób po prawej stronie, konserwatywnych dziennikarzy, którzy mieli dziadków w KPP, a nich nie napisaliśmy - stwierdza w odpowiedzi Kani. Dalej nieporadnie próbując się bronić, sama sobie przeczy. Raz mówi, że współautorami książki po prostu skupili się na tych których " korzenie sięgają starego systemu", a dalej przyznaje, że w przypadku Jacka Żakowskiego "o umieszczeniu go w książce [i na okładce książki - red.] zdecydował jego sposób myślenia, a nie więzy krwi, czy własna przynależność partyjna".

Pozew Żakowskiego

Publikacja książki i jej promocja na prawicowych portalach wywołała lawinę komentarzy. "Dać upust własnym kompleksom i jeszcze zarobić kasę - to dopiero fajny biznes" - mówił Tomasz Lis. Z kolei Jacek Żakowski zapowiedział złożenie pozwu przeciwko autorom. Domaga się on od wydawcy książki przeprosin, 20 tys. zł oraz by w rozpowszechnianych egzemplarzach jego wizerunek na okładce był zakryty naklejką, oraz sprostowania. - Moje zdjęcie umieszczone pod tytułem "Resortowe dzieci" oznacza, że ktoś z moich bliskich lub ja współpracował z "resortem". A to jest kłamstwo i przeciw niemu skierowałem pozew - tłumaczy Żakowski. W odpowiedzi wydawnictwo zakleiło zdjęcie Żakowskiego białym kołem ze znakiem zapytania."