5 twitterowych porad dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej [PISZE MICHAŁ KOLANKO]

Jak być rzecznikiem rządu na Twitterze? Dla każdego polityka byłoby to ogromne wyzwanie Paweł Graś miał swój własny styl, a poza tym to jeden z najbardziej zaufanych ludzi premiera Tuska. Kidawy-Błońskiej na Twitterze nie ma, ale zapowiada, że niebawem będzie. Co powinna tam robić? Oto 5 moich rad.

1.Traktuj wszystkich równo

Nie ma nic gorszego dla rzecznika niż wrażenie, że sprzyja tylko jednej stronie medialnego sporu. A Twitter to miejsce, w którym każdy przejaw braku równowagi widać jak na dłoni. Każdy może zostać powielony tysiące razy i trafić do mediów tradycyjnych. Błędy zdarzają się każdemu. To nieuniknione, na Twitterze również. Ale brak równowagi to coś dużo gorszego niż jeden czy dwa nieudane wpisy. Wpis zawsze można poprawić, a wrażenia, że nie utrzymuje się równego dystansu do obu stron, łatwo naprawić się już nie da.

2.Ignoruj hejt

Hejt na Twitterze to rzecz normalna. Rzecznik rządu musi być do niego przyzwyczajony. Polityka wyzwala zawsze ogromne emocje, a w internecie (na Twitterze niestety też) te emocje można pokazywać anonimowo i praktycznie bez konsekwencji. Taki hejt można tylko ignorować. Hejterów kręci to, że ich wpisy powodują reakcję - także blokowanie. Na dłuższą metę blokowanie także nie ma sensu. Ignorowanie ludzi, którzy codziennie bluzgają, jest trudne, ale wykonalne.

3.Nie próbuj być Grasiem

Paweł Graś miał swój specyficzny styl obecności na Twitterze. O poranku pisał "Dzień dobry", co szybko stało się "kultowe". Były rzecznik polemizował z politycznymi adwersarzami w bardzo charakterystyczny sposób. Twitter bardzo szybko wychwytuje fałsz, dlatego nie ma sensu wzorować się na Grasiu, bo jego styl jest nie do podrobienia. Lepiej budować własną autentyczną obecność, niż tworzyć ją, wykorzystując najlepsze zagrania innych.

4.Twitter to nie wszystko

Twitter stał się jednym z kluczowych narzędzi dla politycznych dziennikarzy, wydawców, komentatorów. Oni wszyscy polegają na informacjach tu przekazywanych: gdzie jest premier, co robi, jakie ma plany, jaka jest strategia, co się wkrótce wydarzy. To informacje, które na Twitterze są bardzo cenne, nawet jeśli wydają się trywialne.

Ale Twitter to nie wszystko. KPRM jest często krytykowany za mocno hermetyczny styl współpracy z dziennikarzami. Dlatego jeśli komunikacja rządu ma się zmienić, to muszą się zmienić także sprawy poza rzeczywistością wirtualną. Twitter nie może być celem samym w sobie, ale raczej być częścią całej, kompleksowej strategii komunikacyjnej.

5. Szybkość jest kluczem, ale bez przesady

Niekorzystne dla rządu informacje i opinie pojawiają się na Twitterze cały czas. Przy takim natężeniu szumu informacyjnego to oczywiste, że nie wszystko wymaga reakcji rzecznika rządu. A na Twitterze łatwo popaść w zwyczaj komentowania absolutnie wszystkiego. Trzeba wyznaczyć priorytety i reagować, gdy sytuacja tego rzeczywiście wymaga. Twitter to narzędzie, które musi być selektywnie wykorzystywane - są chwile, gdy jeden wpis (jak tweet Grasia o zakończeniu negocjacji budżetowych) jest cytowany od razu przez wszystkie główne media. Jednym z podstawowych wyzwań jest więc dopasowanie przekazu do aktualnej politycznej sytuacji.

[Aktualizacja: Aha, i jeszcze jedno. To konto musi być prowadzone osobiście i własnoręcznie. Na tym stanowisku nie ma nic gorszego niż wpisy asystentów. Internet, a zwłaszcza Twitter to najlepszy na świecie filtr, który pokazuje co jest autentyczne, a co nie. Dlatego konto prowadzone przez osoby trzecie nie ma w tym przypadku żadnego sensu. Lepiej już z takim nie startować.]