Kurski: "Trzeba surowych kar". Płatek: "Przez nie tępiejemy". U Olejnik awantura o propozycje Tuska

- Te propozycje są głupie - powiedziała na antenie TVN24 Monika Płatek. Karnistka skrytykowała w ten sposób przedstawione przez premiera propozycje zaostrzenia przepisów wobec osób prowadzących samochody pod wpływem alkoholu. - Mamy kodeks wypełniony karami - dodała. Na jej słowa ostro zareagował Jacek Kurski. - Polityka "róbta, co chceta" zabija ludzi na drogach - odparł.

- Panie premierze, my naprawdę mamy kodeks karny wypełniony karami. Niech przez krótki czas stosowanie prawa karnego będzie zadaniem sądów, a nie rządu - powiedziała Płatek w programie "Kropka nad i". Jej zdaniem nie ma sensu bez przerwy tego prawa zmieniać. - Moi studenci mają tego dość, naprawdę nie wiadomo, co obowiązuje - dodała.

Z kolei Jacek Kurski stwierdził, że w Polsce mamy do czynienia z plagą niekarania za przestępstwo jazdy po pijanemu. - W zeszłym roku ponad 170 tys. osób prowadziło po alkoholu, a tylko 62 tys. z nich zostały osadzone. A zaledwie 517 osób skazano na karę twardego więzienia. To mniej niż 1 proc. - powiedział.

- Znowu będziemy obrzucać się statystykami. Nie tędy droga - oponowała Płatek. - Prawda jest taka, że na polskich drogach jest coraz więcej samochodów, cały czas jesteśmy w czołówce zabitych, ale nie jest to już 6 czy 7 tys. osób. To 3 tys. To o połowę mniej - przekonywała. Zdaniem karnistki od karania ważniejsza jest edukacja. - Ta edukacja trwa, uczymy się. Błagam pana premiera: przestańcie traktować nas jak niegrzeczne dzieci, które przestraszą się kolejnych kar. Ludzie nie boją się surowych kar. Niech premier zrobi coś mądrzejszego. Te propozycje są głupie - stwierdziła.

"Taki gościu zapamięta sobie, że na 72 godziny trafił na dołek"

Jacek Kurski odparł, że na taką edukację w Polsce wydano już miliony i nie zmieniło to znacząco statystyk. - Kara musi być dolegliwa. Edukacja nie wystarczy, karać trzeba bezwzględnie - powiedział. - Taki gościu, który sobie wypije i wpadnie na trzy dni na dołek, zapamięta to sobie, bo wszyscy jego sąsiedzi, środowisko zobaczy, że zniknął na 72 godziny - dodał.

Monika Płatek skrytykowała jego słowa. - Nie ma surowych kar. Do każdych się przyzwyczajamy. Surowość kar pokazuje, że tępiejemy i stajemy się coraz bardziej prymitywni - stwierdziła. - Chodzi o to, żebyśmy zwracali uwagę na to, że jeżeli ktoś koniecznie chce zrobić sobie krzywdę, to trudno, niech się powiesi. Ale jeżeli wsiada za kierownicę po pijaku, to pozbawia życia ludzi, którzy chcą żyć - powiedziała.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>> A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: