W Kanadzie w krótkim czasie zrobiło się tak zimno, że dochodzi do "trzęsień ziemi" wywołanych przez mróz

W Kanadzie po niezwykle obfitych opadach śniegu nagle przyszedł mróz. Kilka dni temu temperatura w Toronto spadła poniżej -20 st. C. Efekt? Przestraszeni ludzie, którzy dzwonili na policję, mówiąc o wybuchach i strzałach. Ale to nie były wybuchy. Mieszkańcy mogli zaobserwować rzadkie w tym regionie zjawisko: pękanie ziemi wywołane przez zgromadzony w niej lód, któremu towarzyszy głośny huk.

- To było głośniejsze niż wszystko, co wcześniej słyszałam. Huk był tak głośny, że miałam wrażenie, że to dach się zawalił. To było naprawdę przerażające - opowiada lokalnej telewizji ChexTV mieszkanka Peterborough w Ontario. Podobnych relacji jest mnóstwo na Twitterze i Facebooku. Wiele osób przestraszonych nagłym hałasem dzwoniło na policję w przeświadczeniu, że doszło do wybuchu lub katastrofy. - To tylko lód - uspokajał w telewizji CBC Mike Gatto z policji miasta Guelph w Ontario.

Rzeczywiście, "trzęsienia ziemi", których świadkami było bardzo wielu mieszkańców Kanady, wiążą się z lodem. Takie rzadkie w tym regionie zdarzenia kriosejsmiczne są wywoływane przez gwałtowne zmiany pogody. Gdy po bardzo wilgotnej, deszczowej lub śnieżnej pogodzie przychodzi nagły duży mróz, woda wciąż znajdująca się w gruncie zamarza.

- Lód rozszerza się, ciśnienie rośnie i rośnie, aż w końcu coś się poddaje, ziemia pęka, a my słyszymy, a nawet czujemy coś na kształt bardzo lokalnego trzęsienia ziemi - wyjaśnia meteorolog telewizji CBC Jay Scotland. - Takie zdarzenia mogą czasem wywołać niewielkie wstrząsy i zdecydowanie robią dużo hałasu - dodaje klimatolog Dave Phillips.

Materiał kanadyjskiej telewizji CBC (ang.):

 
Więcej o: