GW: Badanie wskazuje, że Polacy są "głęboko uprzedzeni" do feministek

- Postrzegamy feministki jako osoby agresywne, roszczeniowe, złośliwe, wojujące. Takie jest potoczne, naiwne podejście do feministek. A stereotypy, dopóki nie zostaną zaatakowane, bezwiednie się utrwalają - mówi "Gazecie Wyborczej" prof. Mirosław Kofta, szef Katedry Psychologii Osobowości na UW. O tym, że Polacy mają negatywny obraz feministek, mają świadczyć przeprowadzone przez niego badania.

W 2011 r. prof. Kofta przeprowadził na grupie 75 kobiet i 53 mężczyzn eksperyment. Badani mieli wcielić się w pracodawcę i ocenić cztery wersje CV i listu motywacyjnego. W niektórych wariantach pojawiały się informacje o tym, że kandydatka do pracy jest feministką i ukończyła gender studies. Badani byli mniej skłonni zatrudnić zdeklarowaną feministkę. Informacja o tym, że kandydatka jest nastawiona na rozwój i karierę była przez więcej osób oceniana pozytywnie, gdy kobieta nie przyznawała się do feministycznych poglądów. "Świadczy to o irracjonalnej, głębokiej niechęci do feministek" - czytamy w artykule podsumowującym eksperyment.

Podobne wnioski płyną z badań przeprowadzonych przez prof. Eugenię Mandal w 2007 r. 146 młodych Polaków miało wymienić swoje skojarzenia ze słowem "feministka". Blisko jedna trzecia odpowiadała "wojująca". Rzadziej padały określenia takie jak "fanatyczna", "mająca skłonność do wyolbrzymiania problemów", "radykalna". Co ciekawe, to kobiety gorzej oceniały feministki, rzadziej niż mężczyźni dostrzegały też, że walczą o prawa kobiet. "Etykietka feministki radykalnie zmniejsza u kobiet kobiecą solidarność" - stwierdzają Mandal i Kofta.

Skąd niechęć badanych do feministek? Mandal i Kofta piszą: "Przypisywana feministkom agresywność narusza schemat kulturowy patriarchalnego społeczeństwa, kobiety jako istoty łagodnej, miękkiej, opiekuńczej, ustępliwej. Feministki kontestują porządek społeczny oparty na dominacji mężczyzn, w którym automatycznie status kobiet jest niski". Badacze zaznaczają, że negatywne stereotypy to "narzędzia wykluczania feministek ze społeczeństwa". O krytyce Kościoła wobec feminizmu prof. Kofta mówi: - To cyniczne kreowanie wroga. Jeśli ks. prof. Dariusz Oko potrafi powiedzieć, że gender jest odpowiedzialny za prostytucję, to znaczy, że w tej walce dopuszczalne są ordynarne kłamstwa.

Cały tekst w "Gazecie Wyborczej" >>>

Więcej o: