"Megadługa kolejka i ludziom nie dało się wytłumaczyć...". O czym pamiętać w trakcie zimowych wyprzedaży? [PORADNIK]

Taniej o 50, 70, nawet 90 proc. - zimowe wyprzedaże przyciągają niecodziennymi obniżkami. Wśród kosmicznych promocji łatwo stracić głowę. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta radzi, o czym nie zapomnieć podczas zakupów. Sprawdź, kiedy możesz zwrócić towar, kiedy zareklamować i czemu warto pamiętać o paragonie.

Pytanie: czy każdą zakupioną rzecz można zwrócić?

Nie, jak coś po prostu przestanie nam się podobać, sprzedawca wcale nie musi przyjąć zwrotu. - Od dawien dawna jest z tym problem. Polacy wciąż uważają, że to prawda, że każdą rzecz można zwrócić, a od lat tak nie jest - mówi nam Zdzisława Wilk z oddziału Federacji Konsumentów w Łodzi. - Wszystko zależy od dobrej woli sprzedawcy. Prawo tu niczego nie narzuca. Jeżeli chcemy coś wymieniać lub zwracać, powinniśmy zapytać, czy dany sklep rzeczywiście ma taką politykę - tłumaczy w specjalnym materiale UOKiK Małgorzata Cieloch.

A jak sprawę widzą sami sprzedawcy? - W naszym sklepie mieliśmy promocję na ubrania, które można było zwrócić tylko w ciągu jednego dnia - wspomina w rozmowie z nami Ania, sprzedawca z jednej z warszawskich galerii handlowych. - Klienci nie zwracali na to uwagi. Potem przychodzili je zwrócić, ale było już za późno. Stali w megadługiej kolejce i ciężko im było wytłumaczyć, że robili to na próżno - dodaje.

Pytanie: czy mogę reklamować uszkodzony produkt, jeśli był w przecenie?

Tak. Jeżeli produkt jest uszkodzony, nikt nie może odmówić nam reklamacji. Mamy na nią dwa lata. Dotyczy to także rzeczy przecenionych. - Nawet jeśli cena produktu została obniżona o 70 proc., a ten w ciągu dwóch lat okaże się wadliwy, mamy pełne prawo do reklamacji - podkreśla Małgorzata Rothert, miejski rzecznik konsumentów w Warszawie.

Musimy jednak pamiętać o paragonie. To podstawowy dowód zakupu. Na jego podstawie możemy dochodzić swoich roszczeń. Bez niego trudno zwrócić nawet bilet do kina.

Pytanie: co jeśli cena przy kasie okaże się inna niż na metce?

- Sprzedawca jest zobowiązany sprzedać go nam po cenie, jaką produkt był oznaczony, czy to na metce, czy to na półce - wyjaśnia Rothert. - Na tym tle też powstają spory, ale z reguły są rozwiązywane na korzyść kupującego - dodaje.

Pytanie: jakie sztuczki stosują sprzedawcy, na co uważać?

Warto sprawdzać, czy dołączane do produktów "gratisy" faktycznie są darmowe. Może się okazać, że produkt z "gratisem" okaże się droższy niż bez. Nie dajmy się też zwieść informacjom o wyprzedażach dotyczących wszystkich rzeczy w sklepie. Zwykle dotyczy ona tylko ich części, trzeba więc uważnie sprawdzać ceny.

Dobrze jest też mieć dobrą pamięć. - Sprzedawcy podają często zawyżone ceny albo oferują w promocji rzeczy po cenie takiej samej jak przed okresem promocyjnym - ostrzega UOKiK. - Dostawaliśmy zgłoszenia o dużych podwyżkach cen przed świętami, w takiej sytuacji rzekoma promocja jest po prostu powrotem do starej ceny - mówi nam Grażyna Rokicka ze Stowarzyszenia Konsumentów Polskich. - To praktyka nieuczciwa, ale udowodnienie jej jest trudne, w krótkim czasie nierealne - uzupełnia Karol Ciszek z oddziału Federacji Konsumentów w Katowicach.

Pytanie: gdzie znaleźć pomoc?

W razie kłopotów zawsze możemy zwrócić się po bezpłatną pomoc do miejskich i powiatowych rzeczników konsumentów, Inspekcji Handlowej oraz oddziałów Federacji Konsumentów.

Pytanie: o czym jeszcze należy pamiętać?

Przede wszystkim należy zachować zimną krew i zdrowy rozsądek. Kupujmy to, co faktycznie jest nam potrzebne, a nie rzeczy tanie, do których nie jesteśmy przekonani. Warto też się pospieszyć. - Na początku są najlepsze okazje, a później najwyższe procenty - mówi Małgorzata Cieloch.

No i warto też pamiętać o obsłudze i sprzedawcach. - Ludzie obejrzane rzeczy po prostu rzucają na podłogę. A przy drobiazgach, takich jak bransoletki, rękawiczki, podnoszenie i porządkowanie to koszmar - opowiada Ania. - Poza tym, w trakcie wyprzedaży jest naprawdę masa ludzi, długie kolejki, nawet jeśli wszystkie kasy mamy otwarte. Więc błagam, trochę cierpliwości dla sprzedawców. To nie nasza wina - dodaje.

Więcej o: