"Jeżeli pijanych kierowców nie przeraża to, że mogą znaleźć się na wózku, czy że mogą zginąć ich rodziny, to żadne sankcje nic nie dadzą"

- Zaostrzenie prawa nie powstrzyma takich zjawisk społecznych jak prowadzenie po pijanemu. Jak długo będzie przyzwolenie na takie zachowania, jak długo kierowcom będzie brakowało wyobraźni, czym się może skończyć prowadzenie po pijanemu, nic się nie zmieni - mówił w Radiu TOK FM dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Po tragicznym w skutkach wypadku drogowym w Kamieniu Pomorskim, w którym zginęło sześć osób, a jedno z rannych dzieci walczy o życie w szpitalu, powraca temat społecznego przyzwolenia na jazdę po pijanemu.

- Czy zaostrzanie prawa karnego to jest właściwy sposób, by powstrzymywać pewne zjawiska społeczne? - zaczął swój program Jakub Janiszewski. - Na tak postawione pytanie mogę powiedzieć tylko, że nie. I to w szczególności, gdy dotyczy to takich zjawisk społecznych jak pijaństwo i prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości - stwierdził dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

"Politycy chcą się wykazać"

- Dopóki nie wykorzeni się takich zachowań społecznych przez kształcenie, edukację, czy odpowiednie kampanie, ludzie będą pili i siadali za kierownicą, bo będzie na to albo przyzwolenie społeczne, albo będą mieli na tyle mało wyobraźni, że będą zakładali, że nic się nie stanie - mówił. Dodał, że "jeżeli pijanych kierowców nie przeraża to, że mogą znaleźć się na wózku, czy że mogą zginąć ich rodziny, to żadne podnoszenie sankcji pozbawienia wolności, nic nie da".

Dr Kładoczny skomentował też wypowiedzi polityków nawołujących właśnie do podniesienia sankcji dla pijanych kierowców. - To jasne, że wszystkie siły polityczne muszą się teraz wykazać i udowodnić, że przejmują się kwestią bezpieczeństwa na drodze. Ale mam nadzieję, że nic nie zdążą zmienić w prawie, bo będziemy się potem z tego wycofywać rakiem. Tak jak wycofywaliśmy się z przepisów dotyczących pijanych rowerzystów - mówił dr Kładoczny.

A co z pomysłem, by konfiskować auta pijanym kierowcom? - Wprowadzić można wszystko. Ale komu je odbierać? Nie każdy jeździ swoim autem. Młodzi ludzie jeżdżą samochodami rodziców. Czasem jednym autem jeździ cała rodzina i co wtedy? - pytał dr Kładoczny.